Elektroniczne oszczędności w bankach
W ostatnich kilku latach ceny usług bankowych spadają bardzo wolno. Można zaoszczędzić, korzystając z internetowego dostępu do konta.
Średnie oprocentowanie kredytów hipotecznych od 2002 roku spadło z ok. 12 proc. do 5,75 proc. I była to obniżka najwyższa. Banki już mniej kwapiły się do potanienia kredytów konsumenckich. Roczne odsetki od nich spadły w ciągu czterech lat tylko o 3 pkt proc., podczas gdy pożyczek mieszkaniowych o 6 pkt proc.
Banki nie chcą też zrezygnować z naliczania wysokich prowizji za swoje usługi. Praktycznie średnia znajduje się na podobnym poziomie od 2001 r. Wówczas marża odsetkowa wynosiła 3,41 proc., w 2002 r. – 3,39 proc., w 2003 r. – jak dotąd była najniższa – 3,14 proc., w 2004 r. – 3,22 proc., w roku ubiegłym – 3,25 proc.
Związek Banków Polskich zaleca korzystanie z usług internetowych i telefonicznych banków, bo jest taniej. Za pośrednictwem tych kanałów warto wykonywać przelewy, wpłaty i wypłaty. W ciągu ostatnich pięciu lat liczba kont elektronicznych zwiększyła się 13-krotnie. W 2001 r. zaledwie 565 tys. osób korzystało z bankowości elektronicznej, obecnie – 8,5 mln.
Banki utrzymują celowo wysokie opłaty i prowizje za korzystanie z obsługi w okienkach, bo chcą, by zdecydowanie większa część klientów zakładała konta internetowe. Nadal bowiem jest za dużo gotówki w obrocie, czyli operacji wykonywanych w oddziałach, co dla banków wiąże się ze zdecydowanie większymi kosztami działalności. Jesteśmy na piątym miejscu od końca wśród państw Unii Europejskiej, jeśli chodzi o poziom korzystania z bankowości elektronicznej.
Barierą rozwoju jest oczywiście koszt dostępu do internetu. Nasze usługi telekomunikacyjne są jednymi z najdroższych na świecie. Związek Banków Polskich podaje, że tylko 58 proc. ludności posiada rachunek bankowy, podczas gdy średnia w Europie to ok. 84 proc. (np. we Francji – 99 proc.). Gdyby zatem więcej Polaków i częściej korzystało z usług bankowych, opłaty byłyby niższe.
Dorota Skrobisz, Życie Warszawy