Oszczędności wciąż rosną

Inwestowanie w funduszach jest najlepszą metodą gromadzenia oszczędności, niezależnie od wydarzeń gospodarczych, podkreślają analitycy rynku kapitałowego. Zgodnie z prawem, fundusze nie mogą zbankrutować. Nie mogą one, co prawda, gwarantować określonej stopy zwrotu, gdyż ich zyski zależą od rodzaju przyjętej strategii inwestycyjnej. Zapewniają natomiast solidność i profesjonalizm w zarządzaniu oraz dużo większe możliwości w osiąganiu zysków niż inne instrumenty finansowe.

 

Usługa ta obciążona jest, jak inne, kosztami: zarządzania, administracji, przechowywania itd., wymienionymi w statutach funduszy. – Koszty obciążające aktywa są jednak na bieżąco ujmowane w wycenie jednostek, co oznacza, że bieżąca wycena już je uwzględnia i klient ma informacje o wartości aktywów netto – mówi Krzysztof Iwaniak z Centrum Oszczędzania MultiBanku.

 

Dywersyfikacja portfela

 

– Klienci coraz częściej będą stawać przed dylematem: pewne, ale minimalne oprocentowanie, albo wyższe zyski połączone z ryzykiem – mówi Cezary Burzyński, wiceprezes PKO/Credit Suisse TFI. – Potwierdza się też klasyczna zasada, by „nie trzymać wszystkich jajek w jednym koszyku”. Osoby, które w ubiegłym roku miały oszczędności wyłącznie w funduszach obligacji, osiągnęły 2-3 proc. zysku. Ci, którzy podzielili środki pomiędzy fundusze obligacji i akcyjne, mogli w tym samym czasie zarobić kilkanaście procent.

 

Branża funduszy zawsze promowała ideę dywersyfikacji. Jednak w sytuacji, gdy fundusze obligacyjne przynosiły stabilne, bardzo wysokie, zyski, sprzedaż funduszy akcyjnych szła bardzo opornie. Tym bardziej że oferowanie funduszu akcyjnego wiąże się z większą odpowiedzialnością po stronie sprzedawcy. Mogą one w krótkim czasie notować kilkunastoprocentowe spadki, co dla większości klientów byłoby trudne do zaakceptowania.

 

Obecnie widzimy duży wzrost zainteresowania klientów, jak i dystrybutorów, sprzedażą funduszy mieszanych, zawierających i akcje, i obligacje.

 

Mieszane mają wzięcie

 

Fundusze mieszane cieszą się dużym powodzeniem już od pewnego czasu. Saldo umorzeń i wpłat środków od klientów było w nich dodatnie. W styczniu br. wynosiło 323 mln zł, a w lutym 170 mln zł. W tej grupie funduszy wartość nowych nabyć przewyższała wartość jednostek umarzanych o 372 mln zł, czyli najwięcej od lipca ub.r. W lutym br. fundusze mieszane przyniosły dwucyfrowe zyski. Zaś aktywa funduszy mieszanych, polskich i zagranicznych akcji oraz stabilnego wzrostu stanowiły razem już 34,4 proc. łącznych środków powierzonych TFI.

 

Szczególną popularnością cieszą się tzw. fundusze stabilnego wzrostu, mające w swoim portfelu do 30 proc. akcji. Stanowią one swego rodzaju pomost dla klientów między inwestowaniem w fundusze papierów dłużnych a poszukiwaniem większych zysków na drodze inwestycji w fundusze akcyjne.

 

Według szacunków firmy Analizy Online, w marcu 2004 r. możemy mieć do czynienia z sytuacją, w której „drugą siłę” na polskim rynku będą stanowiły właśnie fundusze stabilnego wzrostu, kojarzone też często z trzecim filarem. Na trzecie miejsce spadną fundusze rynku pieniężnego, które w dalszym ciągu stanowią domenę inwestorów instytucjonalnych.

 

Potwierdzają to tegoroczne dane. Fundusze stabilnego wzrostu miały najwięcej wpłat i umorzeń w styczniu (417 mln zł). W lutym z pozycji lidera nabyć spadły one na drugie miejsce, ale pozyskały 330 mln zł. Tym samym ich udział w rynku wzrósł do 17,1 proc.

 

Rynek pieniężny

 

Fundusze rynku pieniężnego, które mają już swoje standardy, będą rosły i staną się jak gdyby superlokatą. – Tak skonstruowany fundusz powinien rosnąć zawsze i w skali roku mieć stopę zwrotu na poziomie bardzo dobrych depozytów z tą dodatkową zachętą, że nie trzeba deklarować wielkości wpłacanej kwoty ani czasu oszczędzania – wyjaśnia Zbigniew Jagiełło, prezes Pioneer Pekao TFI.

 

– Można więc dopłacać i wypłacać pieniądze w trakcie trwania funduszu. Jednak następujący od kilku miesięcy stały spadek aktywów w grupach kojarzonych z najbardziej bezpieczną formą lokowania, dotknął również fundusze pieniężne. W lutym br. spadek aktywów zgromadzonych w tych funduszach sprawił, że rynkowy udział największej z grup spadł o kolejne 360 punktów bazowych i wyniósł równe 34 proc.

 

Bryndza w dłużnych

 

Dominujące do niedawna na polskim rynku fundusze polskich papierów dłużnych, których aktywa przekraczają 12,7 mld zł, obecnie zarządzają co trzecią złotówką zgromadzoną w funduszach, ale ich udział spadł w ciągu 2003 r. o połowę.

 

Jak oceniają Analizy Online, w dalszym ciągu, są one omijane przez inwestorów „dość szerokim łukiem”. W lutym br. wycofano z nich kolejny 1 mld zł, a dodatnie saldo wpłat i umorzeń wystąpiło zaledwie w 3 przypadkach (łącznie niespełna 7 mln zł). Tym samym przełamana została pozytywna tendencja malejących wartości umorzeń w największej na polskim rynku grupie funduszy.

 

Nie należy jednak wpadać w panikę, przestrzegają specjaliści. Zdaniem Mirosława Panka, prezesa ING TFI, „przyszła pora na rozsądek”, choć zmiana trendu na rynku obligacji, która miała miejsce w połowie ub.r., jest trwała. Tak spektakularnego odpływu oszczędności z funduszy obligacyjnych, jaki miał wówczas miejsce, już nie należy się jednak spodziewać. Fundusze dłużne powinny w 2004 r. osiągnąć zyski na poziomie ok. 5 proc, przy 10-proc. wzroście WIG-u.

 

Wartość akcji znajdujących się w portfelach funduszy inwestycyjnych, jak obliczają Analizy Online, w styczniu br. wzrosła o 0,19 proc., do poziomu 5,4 mld zł. Tym samym pozycja ta stanowi już 16 proc. wszystkich aktywów zarządzanych przez TFI. Wzrósł również udział papierów udziałowych w aktywach funduszy z grup polskich akcji, mieszanych i stabilnego wzrostu. Stanowiły one prawie połowę (48,5 proc.) aktywów funduszy, których polityka inwestycyjna przewiduje udział na polskim rynku akcji.

 

Zdaniem analityków tak wysoki poziom akcji w portfelach doprowadził do wzrostu zaangażowania TFI na krajowym rynku akcji. Wskaźnik relacji wartości akcji znajdujących się w portfelach w stosunku do kapitalizacji polskiej giełdy przekroczył 3 proc. i jest rekordowym poziomem w ponad 11-letniej historii funduszy inwestycyjnych w Polsce.

 

Zawartość akcji w portfelach osiągnęła w styczniu br. 84,4 proc. dopuszczalnego limitu, najwięcej od grudnia 2002 r. Mamy więc do czynienia z jednej strony ze wzrostem granic możliwego zaangażowania, mierzonego górną granicą przewidzianą przez politykę inwestycyjną poszczególnych podmiotów (96,3 mld zł, po wzroście o 9,2 proc.), a z drugiej strony z optymizmem zarządzających, skutkującym wzrostem zaangażowania, podkreślają specjaliści Analizy Online.

 

Prym wiedzie tu Pioneer Pekao TFI. Drugie miejsce zajmuje ING TFI. Dalej plasuje się grupa 3 towarzystw, które posiadają akcje o wartości 300-400 mln zł, czyli ok. 2,5–3 razy mniej niż w przypadku drugiego TFI.

 

Za granicą

 

– Jednym ze sposobów na ograniczenie ryzyka nierozsądnych działań rządzących może być inwestowanie w funduszach inwestujących za granicą – podkreśla Rafał Lis, prezes TFI BH. Obecnie jest to tym bardziej łatwe, że brak ku temu przeszkód formalnych. Co więcej, wraz z naszym wejściem do Unii Europejskiej zagraniczne fundusze będą mogły prowadzić marketing w Polsce, co oznacza, że można będzie dużo łatwiej nabywać jednostki udziałowe tych funduszy.

 

Fundusze inwestujące za granicą, zarejestrowane w Polsce, są i będą opodatkowane tak samo jak krajowe – podatkiem zryczałtowanym, obecnie wynoszącym 19 proc. Niestety, zyski z funduszy zarejestrowanych za granicą będą opodatkowane na zasadach ogólnych, to znaczy według stawki nawet 40 proc.

 

Fundusze inwestujące w aktywa na giełdach zagranicznych (23,4 proc.) świetnie sobie radziły w lutym br., przynosząc dwucyfrowe zyski. Zyskują one coraz większą popularność. Na ich konta w lutym br. wpłynęło 250 mln zł.

 

Inne oszczędzanie

 

Zdaniem Zbigniewa Jagiełło, prezesa Pioneer Pekao TFI, bliska akcesja Polski do UE, niskie stopy procentowe, w tym dla depozytów bankowych, zmuszą do bardziej aktywnego inwestowania części pieniędzy, z większym ryzykiem i na dłuższy czas, nawet tych klientów, którzy nie chcieliby rezygnować z kont. Systematycznie będzie więc rosła liczba uczestników funduszy, którą ocenia się aktualnie na ok. 1,5-1,7 mln osób.

 

Nasze oszczędności, jak można przewidywać, będą nadal wpływały do TFI. Do końca 2004 r. ich aktywa netto, z ponad 33 mld zł obecnie, mogą wzrosnąć nawet do ok. 41 mld zł.

 

Anna Witkowska, Gazeta Prawna

 

Opcje dostępności

Wysoki kontrast
Czytaj stronę
Kliknij aby czytać
Podświetlenie linków
TT
Duży Tekst
Odstępy między tekstami
Zatrzymaj animacje
Ukryj obrazy
Df
Przyjazny dla dysleksji
Kursor
Struktura strony