Trzy razy drożej za jazdę na podwójnym gazie
Ci, którzy siadają za kółko po alkoholu, mieliby przez pięć lat płacić trzykrotnie wyższe składki za polisy OC. To kolejny pomysł, jak walczyć z coraz większą liczbą nietrzeźwych kierowców.
Tym razem z plagą chce zmierzyć się Ministerstwo Zdrowia. Stosowny projekt właśnie trafił do konsultacji społecznych.
Według propozycji, od początku przyszłego roku właściciel auta musiałby informować ubezpieczyciela, czy został skazany za jazdę po pijanemu lub ukarany za to mandatem. Jeśli tak, przez pięć lat płaciłby trzy razy większą składkę OC. Weryfikowaniem oświadczeń mają zająć się policjanci. Dla nich w projekcie przewidziano nawet specjalne nagrody za zatrzymanie niezdyscyplinowanych kierowców i informowanie o tym firmy ubezpieczeniowej. Funkcjonariuszom pomysł się podoba. Kolejny pomysł to zobowiązanie firm ubezpieczeniowych do przekazywania Narodowemu Funduszowi Zdrowia 20 proc. zebranych od wszystkich właścicieli pojazdów składek ubezpieczeniowych jako dofinansowanie służby zdrowia. W ocenie ekspertów rynku ubezpieczeniowego spowoduje to podniesienie składek, przez co nowe pomysły Ministerstwa Zdrowia sfinansują kierowcy z własnej kieszeni. Bez względu na to, czy spowodowali wypadek wymagający kosztownego leczenia osób, które w nim ucierpiały.
– Finansowanie kosztów leczenia szpitalnego przez sprawców wypadków samochodowych jest możliwe, jednak wymagałoby gruntownej reformy prawa cywilnego – mówi dr Marcin Orlicki z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. – Tak, aby wszyscy, którzy spowodowali obrażenia u innych osób, nie tylko na drodze, musieli sfinansować ich pobyt w szpitalu.
Zryczałtowana kwota pobierana tylko od posiadaczy pojazdów, bez względu na to, czy spowodowali wypadek, czy nie, nie wchodzi tu w rachubę. – Proponowane przez ministerstwo regulacje mogą więc narazić się na zarzut niekonstytucyjności ze względu na nierówne traktowanie obywateli – podsumowuje Orlicki.
Agata Łukaszewicz, Mateusz Rzemek, Rzeczpospolita