Całe mieszkanie na kredyt ?
Maciej Kossowski
Całe mieszkanie na kredyt ? Tak, to możliwe. Banki oferują kredyty na 100 proc. wartości nieruchomości. To oznacza, że upatrzone mieszkanie czy dom możesz kupić już dziś, nie czekając aż uda ci się zebrać 20 proc. jego ceny. Do niedawna z oferty 100-procentowego finansowania mogły skorzystać tylko bardzo dobrze zarabiające osoby. Banki ustawiały poprzeczkę dochodów netto na poziomie 6-7 tys. zł miesięcznie. Dodatkowym warunkiem była praca w renomowanej firmie.
Teraz kredyt bez wkładu własnego może zaciągnąć każdy kto ma wystarczający dochód, by spłacać raty. Coraz więcej banków wprowadza taką możliwość. Wystarczy opłacić dodatkowe ubezpieczenie. Składka pobierana jest z góry za 5 lub 10 lat. Liczona jest od różnicy między wkładem standardowo wymaganym przez bank, a faktycznie wniesionym.
Załóżmy, że zaciągasz kredyt w kwocie 100 tys. zł na zakup mieszkania w tej samej cenie. Bank wymaga standardowo 20 proc. środków własnych. Składka zostanie więc naliczona od 20 tys. zł. Jeśli opłacisz ją za 5 lat wyniesie ok. 4 proc. tej kwoty, czyli 800 zł. Jeśli w tym czasie nie zgromadzisz brakujących środków będziesz mógł wykupić ubezpieczenie na kolejne 5 lat. A gdyby udało ci się zebrać pieniądze wcześniej dostaniesz z powrotem. Możesz oczywiście od razu wykupić polisę na 10 lat.
Po co bankowi ubezpieczenie? Jeśli przestaniesz spłacać, bank – z „niewielką” pomocą komornika – sprzeda twoje mieszkanie na licytacji. Cena wywoławcza to 75 proc. wartości rynkowej nieruchomości. Oznacza to, że jeśli takie nieszczęście (dla obu stron) zdarzy się w pierwszych latach spłaty kredytu bank poniesie poważną stratę. Tę właśnie stratę pokrywa ubezpieczyciel.
Jeśli nie masz pieniędzy, a chcesz kupić mieszkanie już teraz (np. oczekujesz wzrostu cen) 100-procentowe finansowanie jest swietnym rozwiązaniem. Z tej szansy możesz skorzystać także wówczas, gdy masz już odłożone oszczędności. Zamiast przeznaczać pieniądze na zakup nieruchomości korzystnie je zainwestuj.
Kredyt mieszkaniowy to najtańsze pieniądze na rynku. Pożycz od banku tyle ile się tylko da, a sam ze swoich oszczędności udziel kredytu prywatnym firmom i skarbowi państwa. Jak? Kupując akcje i papiery dłużne za pośrednictwem funduszy inwestycyjnych! Skarb Państwa będzie ci „płacił” regularnie, na czas ok. 4-5 proc. rocznie.
Spółki giełdowe raz „zapłacą” więcej, a raz mniej. W długim okresie możesz jednak na nich polegać. Prywatni przedsiębiorcy – szczególnie notowana na giełdzie „elita” – wiedzą jak osiągać zyski i zwiększać wartość swoich firm. Oprocentowanie kredytu jakiego im udzielisz będzie wyższe niż twojego kredytu mieszkaniowego. Nie wierzysz? Spójrz na poniższy wykres:
Prezentuje on notowania jednego z najstarszych funduszy inwestycyjnych na świecie – Pioneer Fund. W długim okresie fundusz ten konsekwentnie pokonuje papiery dłużne – bony skarbowe i obligacje. Nie przeszkodziły mu w tym załamania koniunktury nawet tak poważne jak Wielki Kryzys pod koniec lat 20. i szoki naftowe w latach 70.
100-procentowe finansowanie nie jest dla każdego. Pożyczając więcej będziesz płacić wyższe raty. Niestety bank może także podwyższyć oprocentowanie (mimo, że dzięki wsparciu ubezpieczyciela nie ponosi większego ryzyka niż przy kredycie z 20 proc. wkładem własnym). Jeśli nie stać ci by płacić wyższe raty daj sobie spokoj z kredytem bez wkładu własnego.
Nie musisz mieć znaczych oszczędności, by kupić mieszkanie. Banki coraz chętniej kredytują 100 proc. ceny nieruchomości. Wystarczy, że opłacisz ubezpieczenie. Nawet, gdy masz oszczędności możesz je korzystnie zainwestować zamiast przeznaczać na zakup mieszkania. Pamiętaj jednak, że 100-procentowe finansowanie to wyższe raty (bo wyższa kwota kredytu i często nieco wyższe oprocentowanie). Jeśli taki kredyt pozbawi cie możliwości oszczędzania nie zaciągaj go – poczekaj aż zbierzesz na wkład własny.