Klienci skarżą się na ubezpieczycieli

 

Rzecznik Ubezpieczonych ma coraz więcej pracy. Polacy zasypują go tysiącami skarg na towarzystwa ubezpieczeniowe. W ubiegłym roku padł nowy, niechlubny rekord.

Rzecznik Ubezpieczonych to państwowa instytucja, która chroni oraz reprezentuje klientów firm ubezpieczeniowych i funduszy emerytalnych. Kilka miesięcy temu rząd chciał ją zlikwidować. Kompetencje Rzecznika miał przejąć nowo powstały supernadzór – Komisja Nadzoru Finansowego. Pomysł nie wypalił, bo ostatecznie nie zgodzili się na niego posłowie.

Tymczasem według statystyk, do których dotarła “Gazeta”, z pomocy i wsparcia Rzecznika Ubezpieczonych korzysta coraz więcej niezadowolonych klientów ubezpieczycieli. W trzech pierwszych kwartałach ubiegłego roku Polacy złożyli do niego na piśmie prawie 5 tys. skarg. Rok wcześniej było ich o jedną trzecią mniej.

– Rośnie świadomość ubezpieczeniowa naszego społeczeństwa. Klienci coraz częściej mają wątpliwości, czy zakłady ubezpieczeniowe obsłużyły ich należycie, zgodnie z przepisami prawa – mówi “Gazecie” Krystyna Krawczyk, dyrektor biura Rzecznika Ubezpieczonych. – Poza tym coraz więcej Polaków dowiaduje się o naszym istnieniu.

Zdecydowana większość skarg dotyczy ubezpieczeń komunikacyjnych. To najliczniej wykupywane polisy w Polsce – obowiązkowe OC i dobrowolne AC (autocasco).

Chodzi głównie o zaniżanie odszkodowania. – Zakład ubezpieczeniowy płaci, ale klienci podnoszą, że nie pokryto im wszystkich następstw szkody. Zwracają uwagę na stosowane przez ubezpieczycieli różnego typu potrącenia – nieuwzględnianie w odszkodowaniu podatku VAT, wypłacanie odszkodowania z uwzględnieniem amortyzacji części, weryfikację kosztów robocizny przy naprawie – mówi Krawczyk.

Ponadto ubezpieczyciele często kwestionują przedstawione przez klientów faktury z autoryzowanych stacji obsługi. Tłumaczą, że naprawę można było zrobić w tańszym warsztacie przy użyciu tańszych części zamiennych. Są też skargi, na odmowę pokrycia w całości kosztów holowania, wynajmu samochodu zastępczego, kosztów powypadkowego parkowania itd.

W przypadku szkód osobowych poszkodowani kwestionują wysokość przyznawanych świadczeń, szczególnie zadośćuczynienia za ból i cierpienie. – Często spotykamy się również z problemem nieuwzględniania kosztów, jakie poszkodowany poniósł na skutek wypadku, np. na dojazdy do lekarza, opieki czy leczenie w prywatnych klinikach – wymienia przedstawiciel biura Rzecznika Ubezpieczonych.

Od niedawna Rzecznik publikuje statystyki, z których można się dowiedzieć, na które firmy narzekano najbardziej. W niechlubnym rankingu przewodzi PZU. To największy ubezpieczyciel w kraju, który ma aż połowę rynku. W 2006 roku, bez czwartego kwartału, na państwowego giganta poskarżyło się ponad 1,5 tys. klientów.

– Udział interwencji Rzecznika Ubezpieczonych skierowanych do PZU w stosunku do wszystkich jego wystąpień (wynosi 37 proc.) jest znacznie niższy niż udział rynkowy PZU (49 proc.). A to oznacza, że statystycznie nasi klienci mają znacznie mniej zastrzeżeń do nas niż w przypadku innych zakładów ubezpieczeń – przekonuje rzecznik PZU Michał Witkowski.

Zestawiając więc skargi, jakie trafiły do Rzecznika, w stosunku do pozycji ubezpieczyciela w branży, niekorzystnie wypadają: Compensa, Warta, HDI Asekuracja i HDI Samopomoc, Uniqa, Generali, MTU Moje oraz lider w sprzedaży polis przez internet i telefon Link4.

– W naszym przypadku kilkanaście procent pism ma charakter tylko zapytań dotyczących przepisów prawnych, a nie skarg. Nadawcy pism często też mylą nas z innymi towarzystwami. Ma to związek z tym, że jesteśmy trzecią najbardziej rozpoznawalną marką na rynku ubezpieczeń komunikacyjnych – powiedziała Zofia Dzik, prezes Link4.

Jaki jest los skarg trafiających do Rzecznika Ubezpieczonych? – Wszystkie analizujemy – mówi Krawczyk. – Jeśli istnieje choć cień przypuszczenia, że naruszono interes konsumenta, interweniujemy – dodaje. Interwencja polega na zwróceniu się do ubezpieczyciela o szczegółowe wyjaśnienie sprawy i ewentualnie weryfikację stanowiska. Rzecznik reaguje średnio w 80 proc. spraw. W aż 40 proc. ubezpieczyciele zmieniają stanowisko na korzyść klienta. Nie brakuje jednak przykładów, w których Rzecznik po otrzymaniu wyjaśnień od ubezpieczyciela staje po jego stronie.

– Jeśli natomiast zakład podtrzymuje negatywne stanowisko, a naszym zdaniem nie ma racji, sugerujemy, by poszkodowany rozważył wniesienie sprawy do sądu – mówi Krawczyk.

W takiej sytuacji Rzecznik udostępnia klientowi korespondencję z zakładem ubezpieczeń oraz służy przykładami analogicznego do sprawy orzecznictwa sądowego, które ukazują kierunek, w jakim powinno się interpretować przepisy. To znacznie zwiększa szansę na wygraną w sądzie.


Andrzej Stec, Gazeta.pl

Opcje dostępności

Wysoki kontrast
Czytaj stronę
Kliknij aby czytać
Podświetlenie linków
TT
Duży Tekst
Odstępy między tekstami
Zatrzymaj animacje
Ukryj obrazy
Df
Przyjazny dla dysleksji
Kursor
Struktura strony