Komisja bankowa zaczyna przesłuchania
Żona szefa NBP Ewa Balcerowicz ma zeznawać dziś przed komisją śledczą bankową. Na piątek wezwano Leszka Balcerowicza, ale już zapowiedział, że się nie stawi
Wczoraj szefowie fundacji CASE zwołali konferencję prasową. Zainteresowanie było rekordowe – w ciasnej salce z trudem zmieściło się pięć ekip telewizyjnych i kilkudziesięciu dziennikarzy. Szefowa CASE Ewa Balcerowicz po raz kolejny oświadczyła: – Jesteśmy instytucją w pełni przejrzystą, finansowaną głównie ze źródeł międzynarodowych.
Powiedziała też, że od kilku miesięcy praca fundacji jest w coraz większym stopniu sparaliżowana, bo oprócz normalnej działalności musi ona obsługiwać potrzeby komisji śledczej i odpowiadać na fałszywe oskarżenia. Próbując podważać reputację i paraliżując normalną działalność, można zniszczyć każdą niezależną instytucję pozarządową. Czy o to chodzi? – pytała.
Według śledczych prezes NBP jako szef Komisji Nadzoru Bankowego i członek władz fundacji CASE popadł w konflikt interesów. – Banki, w sprawie których Komisja wydawała decyzje, wpłacały pieniądze na fundację – powtarzał wiele razy przewodniczący komisji śledczej Artur Zawisza (PiS).
Władze fundacji poinformowały, że banki komercyjne sfinansowały w 2005 r. tylko ok. 8 proc. działalności fundacji, głównie stypendia doktorskie, badania i seminaria naukowe. Ponadto wpłaty banków w latach 2001-06 były dokonywane na podstawie umów podpisanych w latach 1998-99, czyli przed objęciem przez Leszka Balcerowicza stanowiska prezesa NBP.
Według członka komisji śledczej Aleksandra Grada (PO) komisja śledcza powinna wstrzymać się z przesłuchaniami do czasu, aż Trybunał Konstytucyjny oceni, czy uchwała o jej powołaniu była zgodna z konstytucją. Złożony przez Platformę wniosek do Trybunału ma być rozpatrzony w przyszłym tygodniu.
– Wzywając teraz szefów fundacji CASE i Leszka Balcerowicza, koalicja rządząca, która ma większość w komisji, robi igrzyska. Jeśli Trybunał stwierdzi, że uchwała była niezgodna z konstytucją, przesłuchania i tak trzeba będzie powtórzyć.
Maciej Samcik, Renata Grochal, Gazeta Wyborcza