Koniec koalicji na giełdzie
Koalicja zakończyła swój niespokojny i szarpany przez kłótnie byt. Pozostawiając na boku polityczne dywagacje na temat oczekiwanego od dość dawna jej rozpadu, w odniesieniu do polskiego rynku kapitałowego oznacza to znaczący wzrost zmienności notowań przy większej niechęci do posiadania akcji. Wydaje się, że napychanie portfeli akcjami w ostatnich dniach odbywało się bez oglądania się na niekorzystne sygnały tak z Węgier jak i rodzimego podwórka.
Indeks WIG20 zakończył czwartkową sesję spadkiem o 0,66% do 2942,5 pkt przy raczej mizernych obrotach 607 mln zł, podczas gdy indeks szerokiego rynku WIG zniżkował ledwie o 0,27% do 44058 pkt przy obrotach 950 mln. W dalszym ciągu utrzymywała się moda na średnie spółki, co widać po kolejnej zwyżce wskaźnika MIDWIG (przekroczył poziom 3100 punktów).
Systematyczne podciąganie rynku na małych obrotach trwało aż do godziny 15 (dzienne maksimum WIG20 wyniosło 2978 pkt), kiedy to wieści o bardzo bliskim końcu koalicji sprowokowały wyprzedaż niwelującą całe wzrosty. Podczas tego spadkowego ruchu ubyło niemal 2000 pozycji na futuresach serii FW20Z6, więc można tutaj podejrzewać udział arbitrażystów. Mimo wszystko, jak na tak dynamiczny rozwój wydarzeń na Węgrzech i w Polsce czwartkowy handel w Warszawie był niebywale ospały. Dość powiedzieć, że drugą po KGHM (wzrost o 2,3% przy 217 mln zł obrotu) najaktywniejszą spółką był PKN z wygenerowanymi wczoraj obrotami wynoszącymi ledwie 71 mln (spadek o 1,7%). Raczej bez echa przeszła ujawniona rekomendacja DM BZWBK dla tych spółek, obniżająca ich ceny docelowe.
Bardziej nerwowo było na rynku walutowym. Złoty od popołudnia zaczął dość dynamicznie słabnąć do euro i dolara. Waluta europejska umocniła się w ciągu kilku godzin o 4 grosze do niemal 3,98 zł, natomiast dolar mniej wyraźnie z 3,09 do około 3,11. Dzisiejszy poranek wskazuje, że z naturalnych względów wyprzedaż złotówki będzie kontynuowana.
Warto odnotować debiut na parkiecie spółki informatycznej AB, która w ofercie publicznej sprzedała przy znacznej redukcji zapisów swoje walory po 11,5 zł. Dobry interes zrobił ten, kto na początku sesji sprzedał posiadane prawa do akcji po 15-18 zł. Był to zysk co najwyżej kilku graczy, gdyż w tym przedziale cenowym właściciela zmieniło niecałe 2000 walorów. Zatem nowinka typu “na akcjach debiutanta można było zarobić nawet 56%” jest jedynie ciekawostką statystyczną. Tymczasem zamknięcie wypadło ledwie o 18 groszy powyżej ceny emisyjnej.
W czwartek bardzo pozytywnie wyróżniała się Huta Ferrum. Akcje spółki zyskały 20% i zamknęły się na poziomie 57,5 zł. Stoi to w zgodzie ze spektakularnymi i długotrwałymi wzrostami innych spółek z branży (Alchemia, Impexmetal, Stalprodukt).
Patrząc na notowania na GPW trzeba mieć na uwadze sytuację w USA, determinującą nastroje na głównych parkietach. Wczoraj opublikowano odczyt LEI (indeks wskaźników wyprzedzających) na zgodnym z prognozami poziomie -0,2%. Znacznie bardziej przejęto się za Oceanem bardzo niskim wynikiem badań w sektorze przetwórczym. Regionalny indeks filadelfijskiej rezerwy federalnej spadł we wrześniu do poziomu -0,4 pkt przy szacunkach na poziomie… +14,3. Bez rozgłosu przeszedł natomiast raport z rynku pracy, wskazujący na bliskie prognozom 318 tysięcy nowych podań o zasiłek dla bezrobotnych. Mając na uwadze odwrócony, spadkowy już trend na rynku nieruchomości amerykańskich, nasuwa się wniosek, że gospodarka Stanów Zjednoczonych zaczyna doświadczać twardszego lądowania niż dotychczas sądzono.
Bardzo dziwne i intrygujące są w tym kontekście prognozy Citigroup dla głównych indeksów giełdowych. Otóż na koniec 2007 r. Dow Jones Industrial ma wynieść 12750 pkt, natomiast S&P500 1500 pkt. Zakładając, że cuda się nie zdarzają, na obserwowanym etapie cyklu gospodarczego można takiemu rozwojowi wydarzeń przypisać szanse bliskie zeru.
Dziś na nastrojach w Polsce negatywnie będzie ważyć właśnie spadek indeksów w USA, które dzięki byczemu nastawieniu głównie do sektora finansowego zbliżyły się na wyciągnięcie ręki do swoich 5,5-letnich szczytów (nie licząc NASDAQ oczywiście). Presja na realizację zysków narastała od dłuższego czasu i wiele wskazuje na początek znaczniejszej korekty.
Indeks WIG20 ma więc spore szanse znaczniej oddalić się w dół od bariery 3000 punktów, a obecne niskie w porównaniu do niedawnych czasów ceny surowców raczej nie będą mu w tym przeszkadzać.
Michał Kowalski