Polowanie na certyfikaty funduszy
TFI regularnie publikują wyceny certyfikatów, fundusze notują przyzwoite stopy zwrotu a ceny na giełdzie często kształtują się znacznie poniżej księgowej wartości certyfikatu. W efekcie kupując certyfikat na giełdzie można liczyć na kilka procent zysku pozbawionego ryzyka.
Certyfikatom inwestycyjnym notowanym na GPW warto się przyglądać. Taka inwestycja ma wiele zalet – kupując certyfikaty na giełdowym parkiecie unikamy wysokich prowizji które były pobierane w trakcie zapisów na certyfikaty. Zwykle certyfikaty są notowane kilka procent poniżej wyceny księgowej, co dodatkowo zwiększa atrakcyjność takiej inwestycji.
Cechą charakterystyczną funduszy zamkniętych jest stała liczba uczestników funduszu*. Oznacza, to że wartość aktywów fundusz nie zmienia się w wyniku dopłat czy wypłat i zarządzający może prowadzić bardziej elastyczną politykę inwestycyjną. I choć inwestorzy nie mogą w związku w każdej chwili spieniężyć swojej inwestycji, to fundusze mieszane co najmniej raz w roku odkupują od uczestników certyfikaty po cenie równej wartości księgowej. Uczestnik funduszu może także poczekać z upłynnieniem certyfikatu do dnia likwidacji funduszu.
Powinno się opłacić
W praktyce przy wykupie fundusze pobierają opłaty, ale nie przekraczają one 1 proc. Jeśli kupujemy certyfikaty na GPW musimy również liczyć się z koniecznością zapłacenia prowizji od transakcji dla domu maklerskiego – zarówno przy zakupie jak i przy sprzedaży certyfikatu, w takiej wysokości jak od obrotu akcjami. Czy to się opłaca? Prześledźmy to na przykładzie….
Przykład nr 1
6 kwietnia zwarto transakcje sprzedaży certyfikatów DWS FIM Rynku Pieniężnego po cenie 111,43 zł. Wycena księgowa certyfikatu na 1 kwietnia była o 1,25 proc. wyższa. Jednak jeśli uwzględnimy prowizje od transakcji (np. w DM BZWBK w taryfie internetowej – 0,39 proc.) i to zarówno od kupna jak i sprzedaży (fundusze skupują certyfikaty na sesji giełdowej) z kieszeni inwestora ubędzie 0,78 proc. zysku.
Jeśli inwestor przedstawi do wykupu certyfikat w czerwcu (fundusze mieszane DWSu skupują certyfikaty dwa razy w roku – patrz tabelka), będzie musiał liczyć się z koniecznością zapłacenia 0,5 proc. prowizji. W takiej sytuacji jego cały zarobek wynikający z kupna certyfikatu poniżej jego faktycznej wartości, zostanie „przejedzony” na opłaty. Wtedy zysk z inwestycji będzie równy stopie zwrotu funduszu, co w przypadku funduszy rynku pieniężnego daje ok. 5% w skali roku.
Przykład nr 2
17 marca zawarto transakcje na tych samych certyfikatach, ale po cenie 107,53. Ostatnia dostępna wtedy wycena księgowa certyfikatu była wyższa o 4,6 proc. Jeśli uwzględnimy koszty prowizji maklerskich oraz opłatę za przedterminowy wykup certyfikatu (ok.1,3 proc.) to w kieszeni inwestora zostaje pewny zysk w wysokości 3,3 proc. oraz zysk wypracowany przez fundusz. Zakładając, że inwestor będzie chciał sprzedać certyfikat funduszowi w czerwcu kolejne 1,2 proc. A stopa zwrotu 4,5 proc. w skali kwartału, praktycznie bez ryzyka to już nie jest mało.
Od rynku pieniężnego do akcji
Na GPW oprócz akcji i obligacji w obrocie znajduje się certyfikaty inwestycyjne 16 funduszy. Dominują fundusze inwestujące w papiery dłużne, a więc stosunkowo bezpieczne. Na warszawskim parkiecie można także kupić certyfikaty trzech funduszy inwestujących w niewielkiej części w akcje, o polityce zbliżonej do funduszy stabilnego wzrostu. Oprócz tego notowane są certyfikaty funduszu akcyjnego ING FIM Akcji oraz funduszu Arka GLOBAL INDEX 2007 FIZ z gwarantowanym kapitałem w momencie likwidacji funduszu (wykup certyfikatu nastąpi po 100 zł, jeśli fundusz nie przyniesie zysku). W zależności od skłonności do ryzyka inwestor może więc wybrać taki fundusz, który mu odpowiada.
Nawet 20 proc. taniej
W przypadku funduszy o bardziej agresywnej polityce inwestycyjnej dyskonto w rynkowej wycenie certyfikatów jest zazwyczaj większe, niż w przypadku funduszy bezpiecznych. W przypadku funduszu Arka GLOBAL INDEX 2007 FIZ, średnia cena certyfikatu w transakcjach zawieranych w marcu oscylowała wokół 91 złotych, podczas gdy księgowa wycena certyfikatu na 31 marca była o ok. 20 proc. wyższa.
6 kwietnia w transakcjach certyfikatami funduszu DWS POLSKA FIM Stabilnego Wzrostu za certyfikat płacono 10,80 zł, o 3,1 proc. mniej niż wynosiła ostatnia wycena księgowa. W lutym tanio można również było kupić certyfikaty funduszu ING Akcji – średnia cena w transakcjach zawieranych w marcu wynosiła 105,04 zł, podczas gdy wycena na koniec lutego była aż o 14,3 proc. większa.
Nie bez przyczyny takie ceny
Ceny certyfikatów często znacznie odbiegają od faktycznej wartości księgowej, szacownej przez TFI. To zasługa ograniczonej płynności. Wyłączając fundusze nieruchomości oraz zupełnie niepłynne certyfikaty funduszy TFI Kredyt Banku, transakcje zawierane są w przypadku dziewięciu z nich, które prezentujemy w tabeli. W lutym przeciętna wartość obrotu certyfikatami pojedynczego funduszu wynosiła ok. 194 tys. zł, mediana zaś 95 tys. Przeciętnie na co drugiej sesji na walorach dwóch, trzech funduszy „certfikatowych” ma miejsce po kilka transakcji.
Dla cierpliwych
Wydaje się ze ten rok nie będzie łatwy dla inwestorów – ze względu na dość wysokie ceny akcji trudno i niską rentowność obligacji trudno będzie uzyskać zysk przekraczający 10 proc. w skali roku. Szukając okazji warto zwrócić uwagę na certyfikaty inwestycyjne funduszy mieszanych, które są już notowane na warszawskim parkiecie. Jest to inwestycja którą warto polecić inwestorom, którzy mają otwarty rachunek inwestycyjny i jakieś doświadczenie w inwestycjach w papiery wartościowe.
Przy składaniu zleceń nieodzowna jest także cierpliwość. Po sprawdzeniu ostatniej dostępnej wyceny księgowej należy wystawić zlecenie kupna po cenie uwzględniającej wszystkie koszty związane z inwestycją, oraz dodatkowy zysk. Wtedy pozostaje tylko czekać na realizacje zlecenia, co może nastąpić zarówno następnego dnia jak i za parę tygodni. Cóż, żeby upolować zwierzynę trzeba się najpierw zaczaić…
*chyba że fundusz zdecyduje o nowej emisji certyfikatów
Artur Zakrzewski