Polska odporna na globalne spowolnienie
Z Katarzyną Zajdel – Kurowską, główną ekonomistką Citibanku rozmawiał Artur Zakrzewski.
Czy według Pani sygnały takie jak spadek cen surowców na świecie, rosnące prawdopodobieństwo zakończenia cyklu podwyżek stóp procentowych w USA oraz spadek cen nieruchomości w USA może wskazywać na kształtowanie się szczytu cyklu koniunkturalnego?
Za wcześnie, aby stwierdzić ze jest to koniec boomu gospodarczego w USA, trwającego od 2003 roku. Wymaga to potwierdzenia w innych danych makroekonomicznych – mam tu na myśli przede wszystkim dane o amerykańskim rynku pracy. Jeśli nastąpi wzrost bezrobocia i spadek optymizmu konsumentów w Stanach Zjednoczonych wtedy spadnie konsumpcja, a spowolnienie stanie się faktem.
Jakie są prognozy Citibanku odnośnie wzrostu PKB w USA i strefie euro w tym i przyszłym roku?
Spodziewamy się, że PKB w USA wzrośnie w 2006 r. o 3,5%, w roku przyszłym o 3,2%. W porównaniu do wcześniejszych prognoz oznacza to nieznaczną rewizję w dół o ok. 0,1%. Z kolei w strefie euro prognozy wzrosty gospodarczego na ten rok zostały zrewidowane w górę z 2,1% do 2,3%, a na rok przyszły nie zmieniły się i wynoszą 1,8%.
Jaki może być wpływ gospodarki chińskiej na globalny rozwój gospodarczy?
Globalna konkurencja Chin powoduje, że przedsiębiorcy zachęceni niskimi kosztami pracy rozważają przeniesienie produkcji ze swoich macierzystych krajów. Obawy przed delokalizacją hamują wzrost płac, co ma korzystny wpływ na światowy wzrost gospodarczy. Z drugiej strony silny wzrost inwestycji w Chinach ma swoje bezpośrednie przełożenie na wzrost cen surowców i inflacji. Spodziewamy się, że gospodarka chińska w przyszłym roku zanotuje tylko nieznaczne spowolnienie wzrostu. W 2006 r. wzrost PKB ma wynieść 9,8%, a w roku następnym 0,6% mniej.
Jakie są prognozy Citibanku dotyczące inflacji w USA i strefie euro na koniec bieżące roku i w 2007 roku?
Wzrost inflacji w tym roku będzie wyższy niż zakładały prognozy z pierwszej połowy 2006 r. Według naszych szacunków inflacja średnioroczna w 2006 roku wyniesie w strefie euro 2,3%, a w USA 3,4%. Za wzrostem inflacji w dużej mierze stały czynniki podażowe m.in. wzrost cen surowców. Jednak wraz ze spadkiem cen surowców i spowolnienia koniunktury światowej oczekujemy spadku inflacji w przyszłym roku do 1,9% w strefie euro i 2,2% w USA.
Czy spodziewa się Pani kolejnych podwyżek stóp procentowych w USA lub w strefie euro?
W USA zdecydowanie nie – spodziewamy się raczej, że już niedługo będą obniżki stóp. W strefie euro presja inflacyjna jest nadal zagrożeniem i możliwa jest jeszcze jedna podwyżka do 3,25%.
Wysoki udział we wzroście PKB zarówno w Polsce jak i w strefie euro miały inwestycje. Czy wzrost inwestycji zwiększa szanse na utrzymanie wzrostu gospodarczego w kolejnych kwartałach? Czy może świadczy o kształtowaniu się szczytu cyklu koniunkturalnego?
Trochę inaczej powinniśmy traktować wzrost inwestycji w Polsce i w strefie euro. W kraju inwestycje wyraźnie ruszyły dopiero w drugim kwartale bieżącego roku. I ten wzrost powinien postępować dalej napędzany absorpcją środków unijnych. Z kolei wzrost inwestycji w strefie euro może być sygnałem świadczącym o kształtowaniu szczytowej fazy cyklu – inwestycje rzeczywiście ruszają najpóźniej, gdy przedsiębiorcy są pewni, że gospodarka znajduje się na ścieżce wzrostu. Gdyby doszło do pogorszenia koniunktury na świecie to inwestycje w strefie euro wyhamują. W Polsce jest to mało prawdopodobne, bo finansowanie pochodzi ze środków unijnych, a więc wzrost jest bardziej niezależny od globalnego klimatu inwestycyjnego.
Przed podjęciem decyzji o kształcie budżetu minister Kluza zmienił szacunki dochodów z 213 mld do 209 mld zł. Potem w wyniku nacisków koalicjantów ponownie szacunek dochodów (i wydatków) został skorygowany w górę do 212,5 mld zł. Czy te zmiany są istotne? Jak Pani ocenia ostateczny kształt budżetu i przyjęte założenia (wzrost PKB – 4,6%, inflacja 1,9%)?
Założenia budżetu oceniam jako realistyczne. Zgadzamy się z Ministerstwem Finansów, że w roku przyszłym będzie niższy wzrost PKB i wyższa inflacja. Biorąc pod uwagę dobrą realizację budżetu po 8 miesiącach (48%) widać, że wydatki są pod kontrolą, co może skutkować niższą realizacją deficytu budżetowego w tym roku.
Jakie są prognozy Citibanku dotyczące wzrostu PKB w Polsce w przyszłym i bieżącym roku? Czy motorem wzrostu będą nadal inwestycje?
Spodziewamy się, że PKB wzrośnie w przyszłym roku o 4,3% wobec wzrostu o ok. 5% w roku bieżącym. Nieco wolniejszy wzrost PKB to wynik przede wszystkim negatywnej kontrybucji eksportu netto. Motorem wzrostu nadal będą inwestycje. Słyszymy o planach budowy fabryk przez koncerny takie jak Dell czy Sharp i spodziewałbym się dalszego napływu takich inwestycji. Transfery z Unii również powinny przekładać się na wyraźny wzrost wydatków inwestycyjnych.
Czy widzi Pani jakieś zagrożenia dla dalszego wzrostu PKB w Polsce?
Za najważniejsze zagrożenie uznałabym niską absorpcję środków unijnych. Biurokratyczne procedury oraz niestabilność polityczna może skutecznie zahamować wykorzystywanie transferów z Unii i spowolnić wzrost inwestycji.
Jak Pani ocenia wpływ boomu na rynku kredytów hipotecznych na wzrost gospodarczy?
Rynek nieruchomości miał dotychczas marginalny wpływ na gospodarkę. Choć to powoli zaczyna się zmieniać to daleko nam do krajów rozwiniętych. Przyczyną obecnego wzrostu cen nieruchomości jest przede wszystkim zmniejszenie podaży z powodu ograniczeń administracyjnych. Jeśli zwiększy się podaż terenów pod budowę, przybędzie również i mieszkań, a ich ceny ulęgną stabilizacji, co powinno pobudzić popyt. W dłuższym okresie jest to ważny element wzrostu gospodarczego, gdyż jest silnym bodźcem dla rozwoju szerokim gamy produktów, od cementu po meble.
Czy trudności jakie mają Węgry oraz ostatnie informacje o kłopotach Czech w spełnieniu kryteriów konwergencji mogą wpłynąć na polską złotówkę?
Analitycy i inwestorzy znają trudności budżetowe na Węgrzech i to, co dzieje się w regionie jest już zdyskontowane i ani na rynek walutowy ani na rynek obligacji nie powinno mieć większego wpływu. Aby złotówka się osłabiła musiałoby się wydarzyć coś niespodziewanego np. wyjście Słowacji z ERM2.
Jakie są prognozy Citibanku dotyczące inflacji w Polsce na koniec bieżącego roku i na rok przyszły?
W przyszłym roku negatywnie na inflację może wpłynąć uwolnienie cen energii. Obecnie ceny energii w Polsce są niższe niż np. u naszych południowych sąsiadów, więc podwyżki są nieuniknione. Spodziewamy się, że inflacja na koniec 2006 roku wzrośnie do 2%, a w przyszłym roku do 2,5-3% (na koniec 2007 r.). Wzrost inflacji zapewne wymusi podwyżki stóp procentowych już na początku przyszłego roku, ale nie spodziewamy się, aby podwyżki były wyższe niż 50 punktów bazowych.
Dziękuję za rozmowę.