Spadki na warszawskim parkiecie

 

We wtorek ceny na giełdach naszego regionu spadały i nie inaczej zachowywał się nasz parkiet. Na skutek informacji o prawie 9-procentowej przecenie cen akcji na giełdzie w Szanghaju spowodowaną realizacją zysków przez lokalne fundusze inwestycyjne, inwestorzy zaczęli wycofywać kapitał z aktywów o podwyższonym ryzyku, a do takich zalicza się akcje spółek pochodzących z tzw. emerging markets, czyli między innymi z Polski.

Wyprzedaż akcji poglębiły niekorzystne dane ze Stanów Zjednoczonych, które były publikowane o godzinie 14.30. Okazało się, że zamówienia na dobra trwałego użytku w styczniu spadły aż o 7,8% m/m, a wyłączając z tego miernika zamówienia na samochody spadek wyniósł 3,1%, podczas gdy analitycy prognozowali wynik odpowiednio 2% i 0,3%. Publikacja ta, w zestawieniu z wypowiedzią byłego szefa Fed, Alana Greenspana, który dzień wcześniej powiedział, że nie jest wykluczone, że rynkowi amerykańskiemu może grozić jeszcze w tym roku recesja i podkreślił ryzyko związane z dużym deficytem budżetowym, spowodowała, że skala wyprzedaży wzrosła, na rynku pojawiły się zlecenia koszykowe. W rezultacie warszawska giełda straciła 4,4% do 52 906,36 pkt (WIG), a indeks największych spółek spadł o 4,47% do 3 325,47%. Obroty były bardzo wysokie i wyniosły 2,4 mld zł. Wśród blue chipów najbardziej traciły na wartości spółki, które wcześniej sporo zyskały – KGHM, Bioton czy TVN. W dniu dzisiejszym spodziewać się można dalszych spadków głównie za sprawą podaży walorów przez inwestorów indywidualnych, którzy najszybciej podlegają panice. Dziś oraz jutro publikowane będą raporty kwartalne pozostałych blue chipów – poznamy wyniki finansowe PKN Orlen, Grupy Lotos oraz PGNiG.

W Stanach Zjednoczonych indeks Dow Jones w trakcie notowań znajdował się chwilami nawet na 4% minusie. O godzinie 16.00 napłynęły na rynek kolejne informacje makro dotyczące stanu gospodarki USA – sprzedaż domów na rynku wtórnym wzrosła w styczniu o 3% wobec oczekiwań analityków na poziomie 0,3%, dodatkowo niespodziewanie zanotowany został wyższy odczyt indeksu zaufania amerykańskich konsumentów (Conference Board) – 112,5 pkt w stosunku do 110,2 w styczniu. Pozytywne informacje nie pomogły jednak akcjom i w ślad za rynkiem azjatyckim i europejskim, indeksy mocno słabły. Ostatecznie Dow Jones zakończył dzień na 3,29% minusie, a Nasdaq Composite stracił 3,86%. Największa przecena była udziałem spółek powiązanych z rynkiem chińskim, m.in.: Alcoa (produkcja aluminium), Caterpillar (produkcja sprzętu budowlanego), General Motors (produkcja samochodów).

We wtorek polski złoty tracił na wartości. Tym razem o słabości naszej waluty nie zadecydowały czynniki wewnętrzne, a impulsy zagraniczne. Silne spadki na giełdzie w Szanghaju zapoczątkowały odwrót inwestorów z rynków o wyższej stopie ryzyka, co wpłynęło zarówno na GPW w Warszawie, jak i kurs złotego. Ponadto we wtorek mocno umacniał się japoński jen, co ograniczyło możliwość zawierania transakcji carry-trade i również spowodowało, że złoty tracił na wartości. USDPLN zyskał 0,16% do 2,962, natomiast EURPLN wzrósł o 0,50% do 3,914. W środę rano złoty dalej stopniowo się osłabia odpowiednio do 2,972 i 3,929. W dniu dzisiejszym Rada Polityki Pieniężnej ogłosi swą decyzję co do poziomów stóp procentowych – powszechnie oczekuje się, że nie ulegną one zmianie i pozostaną w wysokości 4%, natomiast dla inwestorów istotny będzie komunikat RPP po posiedzeniu, gdzie doszukiwać się oni będą wskazówek co do kierunku polityki pieniężnej i terminu ewentualnej podwyżki stóp procentowych z uwagi na występowanie czynników, które już w niedługim czasie mogą powodować wyższą presję inflacyjną (wysoka sprzedaż detaliczna, produkcja przemysłowa, wynagrodzenia).

EURUSD we wtorek zyskał na wartości – w reakcji na dane dotyczące zamówień publicznych kurs poszybował w górę z 1,3228 do 1,3238. Kurs ten później spadł do 1,3222 na skutek korzystnych informacji z rynku nieruchomości oraz odczytu indeksu Conference Board. W środę rano kurs EURUSD kształtuje się na poziomie 1,3218. W dniu dzisiejszym jego kierunek wyznaczy drugi odczyt wzrostu PKB za IV kwartał za oceanem. Prognozy mówią o 2,3% tempie wzrostu wobec 3,5% wskazanych w pierwszym odczycie. Zgodne z oczekiwaniami lub gorsze informacje przyczynią się do dalszej deprecjacji amerykańskiej waluty.

Magdalena Grzybowska, Expander

Opcje dostępności

Wysoki kontrast
Czytaj stronę
Kliknij aby czytać
Podświetlenie linków
TT
Duży Tekst
Odstępy między tekstami
Zatrzymaj animacje
Ukryj obrazy
Df
Przyjazny dla dysleksji
Kursor
Struktura strony