1,5 mln zł rekompensaty z PZU za utratę luksusu
Aż 1,5 mln zł wypłacił PZU kobiecie za to, że po śmierci męża w wypadku samochodowym straciła luksusowy poziom życia. Jak na polskie warunki to rekordowa kwota
Pieniądze kazał wypłacić warszawski sąd apelacyjny po blisko sześciu latach procesu, jaki toczyła kobieta z PZU. – To precedensowy wyrok. Po raz pierwszy sąd uwzględnił zmiany rynkowe w Polsce po 1989 r., zauważając, że są różnice w zarobkach – mówi mec. Józef Forystek, który reprezentował wdowę.
– Jestem zachwycony tym wyrokiem. Liczę, że wpłynie też na inne. Ciągle nie przystają one do norm Unii Europejskiej tylko ZSRR, bo sądy za pogorszenie warunków życia przyznają przeważnie po kilkadziesiąt tysięcy złotych – komentuje Janusz Popiel z Stowarzyszenia Pomocy Poszkodowanym w Wypadkach i Kolizjach Drogowych “Alter Ego”.
Był schyłek lat 90. Adam i Magda (imiona zmienione) byli krótko po ślubie. On po trzydziestce, człowiek sukcesu. Finansista, absolwent świetnej uczelni, znał języki. Zarabiał nieźle – ok. 40 tys. zł brutto miesięcznie, plus kilkadziesiąt tysięcy rocznych premii. Ona pracowała w prywatnych firmach z pensją 5-10 tys. zł brutto. Wykańczali nowy dom wybudowany za kredyt. Pewnego dnia Adam jechał swoim luksusowym autem. Na skrzyżowaniu po praskiej stronie stolicy wjechał na niego inny samochód. Adam nie przeżył.
Magda po odszkodowanie zwróciła się do PZU, gdzie sprawca wypadku miał wykupioną polisę OC. Ale firma wypłaciła tylko ok. 20 tys. zł. Wdowa wytoczyła więc proces. Zażądała 2,8 mln (wyliczyła, ile miesięcznie dochodu na nią przypadało, i pomnożyła to przez 20 lat). Tłumaczyła, że dzięki zarobkom męża stać ją było na częste wyjazdy za granicę, premierowe koncerty i bogate kontakty towarzyskie. Po jego śmierci została z niespłaconymi kredytami i niewykończonym domem. A jedyna rozrywka to czytanie książek.
W 2002 r. przegrała proces w sądzie okręgowym, który uznał, że kobieta i tak dobrze zarabia. Poza tym “jest młoda, niezależna finansowo i niewątpliwie ułoży sobie jeszcze życie rodzinne z innym mężczyzną”. Magda apelowała i po czterech latach czekania na kolejną komputerową ekspertyzę przebiegu wypadku wygrała. Sąd orzekł, że PZU ma wyrównać jej luksusowy poziom życia, który straciła. Dostała1,5 mln zł plus drugie tyle odsetek.
Sąd odrzucił dotąd przyjmowaną zasadę rodem z PRL-u, że odszkodowanie ma uwzględniać przeciętne warunki życia w Polsce, tłumacząc, że nie ma przyczyn, żeby ograniczać odszkodowania ludziom zamożnym.
PZU wypłaciło już odszkodowanie, bo wyrok jest prawomocny. Jednak zapowiada kasację do Sądu Najwyższego od “rażąco wygórowanego odszkodowania”.
Mariusz Jałoszewski, Gazeta Wyborcza