Powrót spadków
Najważniejsze informacje z 5 września 2007 r.:
- Australijski i Kanadyjski Bank Centralny pozostawiły stopy procentowe bez zmian, odpowiednio na poziomie 6,5% i 4,5%
- Sprzedaż detaliczna w Eurolandzie wzrosła w sierpniu o 0,1% m/m i 0,5% r/r. Był to wynik znacznie słabszy od prognozowanego (0,3% m/m i 1% r/r)
- Z raportu Challengera wynika, że w USA w sierpniu planowano zwolnienia 79,4 tys. osób, czyli blisko dwa razy więcej niż miesiąc wcześniej , kiedy było to 42,8 tys.
- Z raportu ADP wynikało, że w sektorze prywatnym w USA zatrudnienie w sierpniu zwiększyło się od 38 tys. osób wobec prognozowanych 90 tys.
- Publikowany przez NAR (stowarzyszenie pośredników) indeks podpisanych umów kupna domów na rynku wtórnym w lipcu spadł o 16,1% w porównaniu z tym samym okresem 2006 r. Spadek miał wynieść 2%
- W Beżowej Księdze Fed zapewnił, że wzrost gospodarczy w USA będzie kontynuowany, jednak rynek nie dopatrzył się w publikacji oczekiwanej zapowiedzi obniżki stóp procentowych
- Analitycy Lehman Brothers ostrzegli przed stratami, jakie mogą ponieść europejskie banki w wyniku odpisów związanych ze stratami na papierach wartościowych, których wartość jest powiązana z rynkiem kredytów hipotecznych podwyższonego ryzyka w USA
- OECD obniżyła prognozę tegorocznego wzrostu amerykańskiej i europejskiej gospodarki w obawie przed negatywnymi konsekwencjami kryzysu na rynku kredytów hipotecznych w USA
Bilans i diagnoza sytuacji na rynkach finansowych:
Amerykański rynek nieruchomości znów dał znać o sobie. Jednak nie tylko doniesienia jego dotyczące zadecydowały o sporej zniżce indeksów. Wszystkie napływające od rana wiadomości przemawiały na niekorzyść akcji. Rozczarowała sprzedaż detaliczna w strefie euro, która w sierpniu zwiększyła się o zaledwie 0,5% w porównaniu z tym samym okresem minionego roku. Analitycy Lehman Brothers ostrzegli przed negatywnymi konsekwencjami dla wyników europejskich banków załamania na rynku kredytów hipotecznych podwyższonego ryzyka w USA. Instytucje będą zmuszone dokonać dużych odpisów związanych z papierami wartościowymi zabezpieczonymi takimi kredytami. Prognozy wzrostu gospodarczego dla strefy euro i USA obniżyła OECD. Słabe doniesienia dotyczyły amerykańskiego rynku pracy. Sierpniowe zatrudnienie w sektorze prywatnym zwiększyło się w o ponad połowę mniejszym stopniu niż prognozowano, a jednocześnie w tym samym miesiącu przedsiębiorcy planowali zwolnienie blisko dwukrotnie większej od spodziewanej liczby osób. Sytuacja na rynku pracy ma bardzo istotne znaczenie z punktu widzenia przyszłych wydatków konsumenckich. Wczoraj wymowę gorszych wiadomości dotyczących zatrudnienia potęgowały informacje ze spółek z branży dóbr konsumpcyjnych (między innymi Apple, by poprawić sprzedaż swojego najnowszego „dziecka”, czyli IPhone’u, obniżył jego cenę).
Nastrojów nie poprawił publikowany przez stowarzyszenie pośredników na rynku nieruchomości indeks podpisanych umów kupna domów na rynku wtórnym. W lipcu spadł aż o 16,1% w porównaniu z tym samym okresem 2006 r. Liczono, że obniży się o ok. 2%.
Jeszcze dzień wcześniej inwestorzy ignorowali gorsze wiadomości. Wczoraj zareagowali ze zdwojoną siłą, co pokazuje, że nastroje znów się pogarszają. O ich stanie i poziomie niepewności najlepiej świadczą tłumaczenia sytuacji na rynkach w różnych depeszach agencyjnych. W jednych można było wyczytać, że jen wzmacnia się w związku z pogorszeniem atmosfery na giełdach. W innych, że notowania akcji spadają w odpowiedzi na zwyżkę jena, która ma być odzwierciedleniem wzrostu awersji do ryzyka (oznacza mniejszą aktywność w zakresie transakcji typu carry trade, polegających na pożyczaniu pieniędzy tam, gdzie są niskie stopy procentowe i lokowaniu tam, gdzie są wysokie, czyli na przykład w Nowej Zelandii, Australii, czy USA).
Znów pojawia się pytanie co dalej. Z punktu widzenia naszej giełdy sprowadza się do rozstrzygnięcia kwestii zachowania zagranicznych parkietów. Na WIG jak magnes działa od wielu dni poziom 60 tys. pkt. W końcówce sierpnia indeks nieskutecznie próbował się przez niego przedostać. Gdy się to udało w tym tygodniu, to od razu nastąpiła ostra kontra sprzedających. Wczoraj zakończyliśmy dzień na wysokości 60,4 tys. pkt. W dalszym ciągu aktualna pozostaje diagnoza, że dopóki WIG nie zamknie luki hossy z 23 sierpnia, czyli nie spadnie poniżej 58,6 tys. pkt, można liczyć nie tylko na to, że rynek nie będzie szedł w dół, ale może nawet powoli zyskiwać. Gdy zejdziemy poniżej 58,6 tys. pkt groźba powrotu zniżek i ataku na sierpniowe minimum stanie się bardzo realna. Złym sygnałem były duże obroty towarzyszące wczorajszemu spadkowi. Wyniosły blisko 1,7 mld zł wobec 1,3 mld zł dzień wcześniej.
Kwestia wielkości obrotów wydaje się jeszcze istotniejsza w przypadku amerykańskiej giełdy. Widać wyraźnie, że trwającemu od połowy sierpnia towarzyszy wyraźnie mniejsza aktywność inwestorów niż w trakcie wcześniejszej wyprzedaży. To wskazuje, że poprawa koniunktury to raczej „zasługa” bierności podaży niż zdecydowanego wzrostu skłonności do kupowania akcji. Taka sytuacja jest typowa dla ruchów korekcyjnych, co w naszej sytuacji każe traktować ostatnie zwyżki nie jako zapowiedź trwalszego ruchu, a jedynie odreagowanie po wyprzedaży. Na dłuższą metę to każe liczyć się z powrotem do sierpniowych minimów, a nawet ich pogłębieniem.
Dziś na rynkach:
Czwartek, 6/09/2007 r.
- Bank Anglii i Europejski Bank Centralny zadecydują o stopach procentowych – mają je pozostawić bez zmian, odpowiednio na poziomie 5,75% i 4%
- Produkcja przemysłowa w Wielkiej Brytanii za lipiec – oczekiwany wzrost o 0,2% m/m i 1% r/r
- Zamówienia przemysłowe w Niemczech w sierpniu – prognozowany jest spadek o 2,5% m/m
- Jednostkowe koszty pracy w USA w II kw. 2007 r. po rewizji – spodziewany jest wzrost o 1,6%
- Cotygodniowy raport o liczbie wniosków o zasiłek dla bezrobotnych – spodziewane jest 325 tys.
- Wydajność pracy w USA w II kw. 2007 r. po rewizji – prognozowany jest wzrost o 2,4%
- Indeks ISM, obrazujący aktywność w sektorze usług w USA w sierpniu – spodziewane jest 54,5 pkt. wobec 55,8 pkt w lipcu
Katarzyna Siwek
Expander