Na służbie zdrowia da się zarobić
Polacy mają dość kolejek w państwowych przychodniach i szpitalach. Na potęgę kupują ubezpieczenia zdrowotne i korzystają z prywatnych usług medycznych. Ręce zacierają ubezpieczyciele. Kwitnie prywatna służba medyczna. Polski rynek ochrony zdrowia wart jest 65-70 mld zł.
– Jakie trzy miesiące? Lekarz zalecił mi rehabilitację złamanej nogi natychmiast – krzyczał w największym, państwowym szpitalu w Warszawie zdenerwowany pacjent. Pielęgniarka przyznała, że sprawa rzeczywiście jest pilna i zaleciła wizytę w innych szpitalach. – Ale tam też są długie kolejki – rzuciła do odchodzącego. Tak wygląda dzisiaj kondycja publicznej służby zdrowia. Nie wszystkich jednak to martwi.
Polisa na zdrowie
– Wszystkim oczekującym na poprawę jakości usług medycznych proponujemy zawarcie umowy ubezpieczenia zdrowotnego – brzmi reklama jednego z krajowych ubezpieczycieli. Do niedawna sprzedawano jedynie polisy, które rekompensowały pobyt w szpitalu lub wypłacały odszkodowanie w przypadku poważnej choroby (najczęściej dołączano je do zwykłego ubezpieczenia na życie).
Od kilku miesięcy przybywa towarzystw, które już za kilkadziesiąt złotych miesięcznie oferują Polakom ubezpieczenie zdrowotne. Co to takiego? Polisa taka uprawnia do określonego pakietu darmowych badań, zabiegów i wizyt u specjalistów najczęściej w prywatnych przychodniach lub klinikach. Im wyższa składka, tym szerszy jest pakiet usług. Najskromniejsze pakiety kosztują 20-50 zł miesięcznie. Gwarantują podstawową opiekę zdrowotną u lekarzy pierwszego kontaktu, wizyty u lekarzy specjalistów czy specjalistyczne testy diagnostyczne. – A wszystko to bez kolejek i nerwów – wabią reklamy ubezpieczycieli.
Cena droższych pakietów może przekroczyć nawet kilkaset złotych, za to dają praktycznie nieograniczony dostęp do usług medycznych. Z reguły nawet najlepsze pakiety nie obejmują jednak poważnych operacji oraz skomplikowanego leczenia stomatologicznego.
– Z usługami szpitalnymi jest jeszcze kłopot. Dotyczy zapewnienia klientom powtarzalności i jakości świadczonych usług. Poza tym wielu lekarzy i sporo pielęgniarek wyjechało za granicę – mówi „Gazecie” Stanisław Borkowski, dyrektor ds. ubezpieczeń zdrowotnych w PZU Życie.
Jak wynika z szacunków „Gazety”, z miesiąca na miesiąc ubezpieczenia zdrowotne cieszą się coraz większym wzięciem. Jeszcze pod koniec ubiegłego roku ubezpieczyciele sprzedali ich kilkadziesiąt tysięcy. W tym roku wystawiono już ponad 150 tys. polis zdrowotnych. – A to dopiero początek – można usłyszeć w towarzystwach ubezpieczeniowych.
Konkurencja coraz większa
Do walki o pieniądze pacjentów włączył się największy w kraju ubezpieczyciel – Grupa PZU. – Już za mniej więcej 50 zł można korzystać z usług prywatnych specjalistów. Wyselekcjonowaliśmy sieć klinik gwarantujących jakość świadczonych usług i do nich kierujemy naszych klientów – mówi Tomasz Fill, rzecznik PZU. Chodzi m.in. sieć placówek medycznych Medycyny Rodzinnej czy EMC Instytutu Medycznego. – Mamy już ponad 20 tys. indywidualnych klientów – cieszy się Stanisław Borkowski z PZU Życie.
Pozostałe firmy też nie tracą czasu. Polisy zdrowotne oferują już m.in. Inter Polska, Cigna Stu czy Allianz. Od marca do gry włączyła się Ergo Hestia, trzeci co do wielkości krajowy ubezpieczyciel.
– Klienci mogą kupić jeden z dwóch wariantów ubezpieczenia – za 47 zł i 127 zł miesięcznie. Różnią się zakresem ochrony – mówi Katarzyna Dudzin, rzecznik firmy. Klientom Ergo Hestii opiekę medyczną zapewnia Lux Med – jedna z największych, prywatnych sieci klinik w Polsce.
Wejście smoka
Ale prawdziwe trzęsienie ziemi dopiero przed nami. Na dniach swoją ofertę przedstawi – Signal Iduna – jeden z największych niemieckich ubezpieczycieli.
– Towarzystwo, które w Niemczech zajmuje czwarte miejsce pod względem sprzedaży ubezpieczeń zdrowotnych, teraz szykuje się do podbicia polskiego rynku – pisała niedawno niemiecka prasa. Jak dowiedziała się „Gazeta”, Signal Iduna ma już gotowy produkt. Jego sprzedaż ruszy w październiku. To może być początek wojny cenowej.
– Przenosimy do Polski sprawdzone wzorce niemieckie. Zaoferujemy ubezpieczenie, które obejmie nie tylko świadczenia ambulatoryjne. Jako pierwsi zapewnimy usługę szpitalną, a nie zwrot kosztów lub świadczenie pieniężne – zapowiada Xenia Kruszewska, ekspert z Signal Iduna Polska.
Klienci będą leczeni w zaakceptowanych i wskazanych przez ubezpieczyciela placówkach – w przychodniach i szpitalach prywatnych, ale też i niektórych publicznych. – W razie konieczności przetransportujemy pacjenta do naszych placówek w Niemczech – zapewniają przedstawiciele firmy.
Plany ekspansji niemieckiego ubezpieczyciela zakładają, że jeszcze w tym roku uda się pozyskać kilka-kilkanaście tysięcy klientów. – W przyszłym roku zakładamy wystawienie kilkudziesięciu tysięcy polis zdrowotnych – zdradza Kruszewska. Według niemieckich mediów do skoku na wschodni rynek usług medycznych szykują się też inne niemieckie towarzystwa ubezpieczeniowe.
Andrzej Stec, Gazeta Wyborcza