Coraz mniej oszczędzamy w bankach
Oszczędności Polaków rosną. Dzieje się tak przede wszystkim dzięki zyskom z lokat, a nie zaciskaniu pasa. Najwięcej na znaczeniu zyskują fundusze inwestycyjne, najbardziej tracą banki
Przez pierwsze sześć miesięcy roku wartość oszczędności Polaków zwiększyła się o 9 mld zł, do 314,2 mld zł. To najwyższy półroczny wzrost od kilku lat. Oznacza, że przeciętny Polak powinien mieć odłożone na przyszłość 8 tys. zł. Niestety, tak nie jest, gdyż 70 proc. Polaków nie ma w zapasie przysłowiowego grosza.
Nasza analiza obejmuje sumę środków zgromadzonych na lokatach bankowych oraz w spółdzielczych kasach oszczędnościowo-kredytowych (SKOK), wartość akcji i obligacji znajdujących się w bezpośrednim posiadaniu osób fizycznych, a także pieniądze ulokowane przez klientów indywidualnych w funduszach inwestycyjnych i polisach na życie. Nie bierzemy pod uwagę inwestycji poza granicami kraju ani środków przeznaczonych na inwestycyjny zakup nieruchomości. Suma nie uwzględnia też 72,8 mld zł aktywów, jakie w połowie roku zgromadzone były w obowiązkowych otwartych funduszach emerytalnych.
Nie jest źle, powinno być lepiej
Od kilku lat suma oszczędności rośnie w tempie kilku procent rocznie. Nie jest to wysoki przyrost, gdyż, jak podkreślają ekonomiści, nadal chętniej wydajemy na konsumpcję, niż odkładamy na czarną godzinę. Warto przypomnieć, że kilka lat temu suma środków ulokowanych w różnego typu instytucjach rosła nawet o około 20 proc. w skali roku. Sytuacji znacznie nie zmieniło wprowadzenie indywidualnych kont emerytalnych (IKE). Wartość środków zgromadzonych na 270 tys. IKE w końcu czerwca (po prawie roku funkcjonowania) wynosi 700 mln zł. To o wiele mniej, niż przewidywano.
To, że wartość zasobów pieniężnych Polaków w ogóle się zwiększa, nie wynika z zaciskania pasa. Jest to głównie skutek wzrostu wartości dokonanych wcześniej inwestycji. Ma to tym większe znaczenie, im aktywniej oszczędzamy.
Trwająca od połowy 2003 r. hossa na warszawskiej giełdzie oraz zwyżka cen obligacji sprawiły, że Polacy stali się zamożniejsi. Wzrosła wartość zarówno posiadanych przez nich akcji, jak i papierów dłużnych. Na przykład tylko w pierwszym półroczu 2005 r. WIG wzrósł o ponad 6 proc., a obligacje przyniosły ich posiadaczom zysk średnio na poziomie około 7 proc.
Dobra sytuacja na rynku finansowym oraz spadek stóp procentowych ułatwiły życie funduszom inwestycyjnym, które są obecnie głównym konkurentem banków w przyciąganiu pieniędzy klientów. Fundusze są głównym beneficjentem zmian w strukturze oszczędności. Szacujemy, że w pierwszym półroczu klienci indywidualni mieli ulokowane w funduszach inwestycyjnych ponad 40 mld zł, o ponad 14 proc. (blisko 5 mld zł) więcej niż w końcu ubiegłego roku.
Z naszych wyliczeń wynika, że około jednej trzeciej tego przyrostu jest efektem wzrostu wartości portfela inwestycyjnego funduszy, a reszta – napływu nowych środków, często też przenoszonych z banków. Posiadacze depozytów bankowych otrzymali w postaci odsetek około 4 mld zł.
Banki tracą, ale wciąż dominują
Wartość depozytów bankowych i w SKOK wzrosła w pierwszym półroczu zaledwie o 1,4 proc., do 200,7 mld zł, co oznacza, że część środków została z nich prawdopodobnie wycofana. Utrata pozycji banków nasiliła się cztery lata temu wraz z opodatkowaniem oszczędności, ale systematyczny wzrost znaczenia funduszy kosztem innych instytucji finansowych rozpoczął się już wcześniej.
Według naszych szacunków w połowie roku udział funduszy w strukturze oszczędności wynosił około 13 proc., a banków 64 proc. Eksperci oceniają, że dążymy do sytuacji, w której w bankach będzie ulokowane około 50 proc. pieniędzy Polaków.
Warto przypomnieć, że w 2000 roku udział banków przekraczał80 proc., a funduszy zaledwie jeden procent.
W końcu września tego roku udział funduszy mógł przekroczyć już 15 proc., ponieważ wartość depozytów ludności nadal oscyluje wokół 200 mld zł, a aktywa funduszy szybko rosną.
Po okresie zastoju pozycję powoli odzyskują też firmy ubezpieczeniowe. Choć wartość funduszy ubezpieczeniowych jako część polis życiowych jest już od końca ubiegłego roku niższa niż funduszy inwestycyjnych, to wydaje się, że mają one zagwarantowany udział na poziomie 10 – 15 proc. ogółu aktywów. Ciekawostką jest, że w pierwszym półroczu zmalała wartość obligacji i akcji posiadanych bezpośrednio przez osoby fizyczne. Choć wartość portfeli inwestycyjnych klientów biur maklerskich zapewne wzrosła w wyniku hossy,to wielu graczy giełdowych wycofało środki ulokowane w papierach PKO BP, z których znaczna część była kupiona na kredyt.
Jeśli chodzi o obligacje, to klienci detaliczni teraz rzadziej kupują je bezpośrednio, a środki po wykupie obligacji częściej przeznaczają na zakup jednostek uczestnictwa funduszy inwestycyjnych lub kupno na przykład mieszkania. Jarosław Bauc, prezes Skarbiec TFI
Szymon Karpiński, Rzeczpospolita