Słaby dolar w centrum uwagi inwestorów

Azjatyckie parkiety kończą dzień na minusie głównie za sprawą notowanych spółek surowcowych oraz lepszych od oczekiwań danym makroekonomicznym ze Stanów Zjednoczonych. Zagrożeniem dla wzrostów cen akcji na rynkach azjatyckich są oczekiwane podwyżki stóp procentowych w USA, co zwykle przekłada się na wzrost atrakcyjności amerykańskiego długu. Podobnie zachowały się nowojorskie indeksy giełdowe.

Na GPW po wtorkowym lekkim spadku, analitycy prognozują wzrosty. Ostatnie sesje pokazały, iż inwestorzy są skłonni do dalszych zakupów akcji. Jednak w obliczu spadających cen surowców wydaje się, iż liderami wzrostów powinny zostać banki lub spółki IT. Czynnikami podtrzymującymi wzrosty na warszawskim parkiecie są napływy środków do funduszy inwestycyjnych, oraz oczekiwana wypłata wysokiej dywidendy przez polskie spółki.

Dziś na pierwszym planie będzie reakcja dolara na publikowane dane makroekonomiczne. Poznamy decyzje w sprawie stóp procentowych w Anglii oraz strefie euro (analitycy nie oczekują zmian), a także wskaźniki aktywności gospodarczej w sektorze usług, oraz sprzedaż detaliczną w UE. Po południu publikowane będą wydajność i koszty pracy w USA. Oczekuje się wzrostu wydajności o 3% a kosztów pracy o 1,2%. Jeśli te prognozy się potwierdzą, będzie to świadczyło o tym, że amerykański rynek pracy się zacieśnia, a podwyżki stóp procentowych będą miały jeszcze miejsce. Przestrzeń do wzrostu kosztu pieniądza jest jednak coraz mniejsza, co skutkuje osłabieniem dolara na rynku walutowym.

O godz. 7.40 za euro trzeba zapłacić 1,2628 dolara. Wzrosty na EUR/USD przekładają się na umocnienie naszej waluty. Za dolara w handlu elektronicznym płaci się już 3,01 zł a za euro 3,80 zł. Ważna jest w tej sytuacji aprecjacja naszej waluty w stosunku do euro. Jeśli ona następuje to świadczy o sile złotówki. Pamiętać jednak należy, iż inwestorzy czekają na ustabilizowanie się sytuacji na polskiej scenie politycznej, a dokładniej na powstanie nowego rządu. Wiadomo przecież, iż w najbliższych miesiącach powinien być przedstawiony zarys budżetu na 2007 r. Projekt ustawy budżetowej będzie testem siły złotego. Zobaczymy wówczas na ile inwestorzy akceptują realizację obietnic wyborczych PIS i na ile partia zwycięska będzie chciała te obietnice zrealizować.

Michał Kowalski, Expander

Opcje dostępności

Wysoki kontrast
Czytaj stronę
Kliknij aby czytać
Podświetlenie linków
TT
Duży Tekst
Odstępy między tekstami
Zatrzymaj animacje
Ukryj obrazy
Df
Przyjazny dla dysleksji
Kursor
Struktura strony