Ucieczka od polis
Polityka dobiera się do nas z nieoczekiwanej strony. Wprowadzone już nowe przepisy ubezpieczeniowe lub planowane zmiany w ustawach spowodują, że coraz mniej Polaków będzie się chciało ubezpieczać – zarówno dobrowolnie, jak i obowiązkowo. Już teraz jest mniej chętnych na polisy chroniące rodzinę w razie naszej śmierci czy choroby oraz pożaru, powodzi, kradzieży… Jeśli politycy będą dalej grzebać w ustawach – ucieczka od polis będzie większa.
Podwójne opłaty
Przykład pierwszy z brzegu, to horror dla kierowców w postaci podwójnego OC, jakie niektórzy muszą opłacać. Jeśli bowiem nie wypowiemy umowy obowiązkowego ubezpieczenia, zawartej wcześniej przez sprzedającego samochód, popadniemy w kłopoty: będziemy płacić podwójnie. Wszystko to wynika ze zmienionych przepisów ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych, które weszły w życie 1 stycznia 2006. Wprowadziły one automatyczne odnawianie umów zawartych przez poprzednich właścicieli samochodów. Teoretycznie miał to być sposób na kierowców w ogóle nie płacących OC. W praktyce – niektórzy płacą podwójnie. Możemy tego uniknąć, znając szczegółowo przepisy – z polisą wykupioną przez poprzednika trzeba iść do firmy i wypowiedzieć umowę, aby zawrzeć własną.
Przymusowa naprawa
Inny przykład – z warsztatów naprawczych. Dziś, jeśli się stukniemy, dzięki polisie dostaniemy gotówkę do ręki. Wybierzemy sposób naprawy, warsztat, w którym dostaniemy najlepszą cenę za możliwie najwyższy poziom usługi. Naprawa odbędzie się w uzgodnionym przez nas terminie. Jeśli wejdą w życie zmiany proponowane przez posłów, dostaniemy pieniądze tylko wówczas, jeśli przedstawimy fakturę. A jeśli uznamy, że nie chcemy auta naprawiać – to co dostaniemy z polisy AC dobrowolnie przez nas wykupionej?
Kosztowne leczenie
Teraz minister Zbigniew Religa zapowiada, że firmy ubezpieczeniowe musiałyby z OC pokrywać leczenie ofiar wypadków drogowych. Towarzystwa ubezpieczeniowe już zapowiadają, że polisy wobec tego podrożeją o taki procent, jaki będą musiały odprowadzać do Narodowego Funduszu Zdrowia. Nie mają zamiaru z własnej kieszeni pokrywać podwyżek dla personelu szpitali… Za wszystko ma zapłacić klient?
Alarmujące sondaże
Koniunktura w branży ubezpieczeniowej wspierana przez ubezpieczeniowe fundusze kapitałowe w pierwszym kwartale 2006 roku spadła aż o 7,6 pkt proc. Mało tego – spadkowe są prognozy przedstawicieli branży na drugi kwartał, co wynika z cyklicznego badania Instytutu Badania Opinii i Rynku Pentor, realizowanego na zlecenie Polskiej Izby Ubezpieczeń.
W odczuciu firm początek roku już przyniósł wzrost liczby klientów rezygnujących z ubezpieczenia, a także wzrost taryf i składek polis. Co szczególnie niepokoi – nastąpił spadek wskaźnika koniunktury zarówno w ubezpieczeniach na życie (obecnie 47,3 proc.), jak i majątkowych (28,6 proc.).
– Nasze badanie pokazuje sytuację, jakbyśmy nie mieli do czynienia z quasi-ubezpieczeniowymi produktami – podkreśla Marek M. Kurowski z Polskiej Izby Ubezpieczeń.
Chodzi np. o produkty ubezpieczeniowe dołączane do kredytów przez banki. Bez nich jednak kredytów się nie otrzyma, więc jest to „dobrowolne-przymusowe” rozwiązanie. Podobnie rzecz się ma z zachętami podatkowymi przy oszczędzaniu w ubezpieczeniowych funduszach kapitałowych. One – od pierwszego kwartału 2005 r. do pierwszego kwartału 2006 wartość – dały wzrost składki z tego typu produktów o około 1,6 mld zł. Przyczyną jednak jest ucieczka od „podatki Belki”.
(bs), Dziennik Zachodni