Recenzje produktów finansowych (12)
ING BUDOWNICTWA I NIERUCHOMOŚCI PLUS ****
ING Budownictwa i Nieruchomości Plus to pierwszy otwarty fundusz inwestujący na polskim rynku nieruchomości (jest kilka funduszy zagranicznych, ale lokują w nieruchomościach w USA lub Europie Zachodniej). Dotychczas mieliśmy do dyspozycji kilka funduszy zamkniętych, których certyfikaty były dostępne na giełdzie (Skarbiec, Arka i BPH). Niestety, ich płynność jest bardzo ograniczona – trudno te papiery sprzedać i kupić po cenie wynikającej z faktycznej wartości aktywów.
Fundusz otwarty umożliwia wpłacanie i podejmowanie pieniędzy w dowolnym terminie. Niestety, wiążą się z tym ograniczenia inwestycyjne, jakich nie ma fundusz zamknięty. Ten ostatni, dzięki małej płynności, może za zebrane od inwestorów pieniądze kupować bezpośrednio nieruchomości lub nawet – za pośrednictwem spółek celowych, jak to robi jeden z funduszy Skarbca – prowadzić działalność deweloperską.
Fundusz otwarty takich możliwości nie ma. Dlatego fundusz ING będzie inwestować głównie w akcje firm z sektora nieruchomości. Na giełdzie jest ich 18 – tyle skupia subindeks WIG-Budownictwo. Niedawno reprezentację branży wzmocnił jeden z największych warszawskich deweloperów Dom Development. Na giełdę zamierza wejść także jego konkurent J.W. Construction, a więc będzie w co inwestować.
Od początku ubiegłego roku akcje spółek budowlanych podrożały średnio o 150 proc. – znacznie więcej niż papiery firm z większości giełdowych branż. Potencjał wzrostu na pewno jest jeszcze spory. Branża budowlana przeżywa w Polsce boom, który potrwa jeszcze kilka lat. Notowania spółek giełdowych zależą jednak nie tylko od kondycji i perspektyw danej branży, ale również od ogólnego klimatu na giełdzie. Korekta na parkiecie nie pominie więc spółek budowlanych, choć mieszkania, działki czy nieruchomości komercyjne będą nadal drożeć.
I w tym tkwi przewaga funduszy zamkniętych nad otwartymi – są odporne na nastroje giełdowych graczy. Fundusz ING może się bronić przed wpływem tych nastrojów, inwestując w certyfikaty już działających funduszy nieruchomości, czyli pośrednio w nieruchomości kupione przez inne fundusze. Jest to bardzo sprytne posunięcie – takie portfele nieruchomości buduje się nawet przez 2 – 3 lata, a gdy już są gotowe, korzyści zaczyna czerpać konkurencja. Problem polega na tym, że obrót certyfikatami nie jest duży, a ich płynność jest niewielka. Dlatego nie będą stanowić dużej części portfela; ING ograniczył ich udział do 20 proc.
Znacznie ciekawsza jest zapowiedź zainwestowania części środków na rynkach Bułgarii i Rumunii. To może być strzał w dziesiątkę. Nieruchomości w nowych krajach członkowskich UE są obecnie tanie, a zwłaszcza Bułgaria jest atrakcyjna turystycznie. To zwiastuje nieruchomościową hossę.
Nowy produkt ING ma formułę funduszu zrównoważonego – akcje firm budowlanych mają stanowić średnio połowę aktywów (od 30 do 70 proc.), reszta to obligacje skarbowe. Prowizje są natomiast na poziomie funduszy akcji – 5 proc. od wpłaty i 4 proc. za zarządzanie. Od 12 do 27 grudnia fundusz zyskał ok. 4 proc. Warto dodać, że ING Budownictwa i Nieruchomości Plus jest częścią funduszu parasolowego, w którego skład wchodzi jeszcze sześć innych funduszy. W ramach parasola można przenosić środki między funduszami bez odprowadzania podatku od zysków kapitałowych. Dajemy cztery gwiazdki.
Tekst ukazał się w Rzeczpospolitej (dodatek Moje Pieniądze) 4 stycznia 2006 r.
Maciej Kossowski