Czy internetowe ubezpieczenia podbiją rynek?
W sieci już od dawna sprzedawane są proste ubezpieczenia mieszkaniowe czy podróżne. Ale prawdziwy boom dopiero nadchodzi. Na stronach WWW od kilku dni można już ubezpieczyć samochód. Przybywa też tańszych polis na życie
Firmy ubezpieczeniowe od dawna próbują wykorzystać internet jako nowy sposób na sprzedawanie polis. Najchętniej poprzez alianse z bankami, których strony WWW dzięki klientom korzystającym z internetowego dostępu do konta osobistego są idealnym miejscem do oferowania przy okazji innych usług finansowych. Tak robi np. Warta, która sprzedaje polisy poprzez strony internetowe Kredyt Banku (obie firmy należą do tej samej grupy finansowej – belgijskiego KBC).
Do tej pory takie działanie nie przyniosło nikomu kokosów – internetowa sprzedaż ubezpieczeń stanowi ledwie kilka procent tradycyjnej sprzedaży przez sieć agentów. Ale też dotąd nawet najbardziej innowacyjni ubezpieczyciele nie postawili wszystkiego na jedną kartę. Na stronach WWW można było kupić tylko proste ubezpieczenia NNW (od następstw nieszczęśliwych wypadków), turystyczne i mieszkaniowe. Teraz – jak wynika z informacji „Gazety” – to się zmieni.
Firmy ubezpieczeniowe, wspólnie z bankami, rozszerzają ofertę polis sprzedawanych w sieci o te najbardziej skomplikowane i zarazem najpopularniejsze – ubezpieczenia komunikacyjne i na życie. Jeśli podbiją one serca Polaków tak jak w ostatnich latach bankowość internetowa, zastępy sowicie opłacanych agentów mogą stracić część pracy. Podobnie jak stało się to w Anglii, gdzie ubezpieczenia typu direct – sprzedawane bez pośredników – stanowią aż 35 proc. rynku. A prognozy na najbliższe trzy lata mówią, że ten udział wzrośnie do 45 proc.
Złapać auto w sieć
„Pod strzechy” internautów trafiły już najpopularniejsze polisy komunikacyjne. Z pierwszym dniem kwietnia mBank, największy w kraju bank internetowy (800 tys. klientów, milion kont osobistych), pierwszy rozpoczął sprzedaż samochodowych polis Compensy. Właściciele rachunków bankowych w mBanku mogą zakupić polisę obowiązkowego ubezpieczenia OC, dobrowolne Autocasco (AC) oraz NNW. To pierwsza tego typu internetowa oferta w Polsce.
mBank nie cieszył się długo wyłącznością. W ubiegłym tygodniu sprzedaż polis ubezpieczeniowych – OC, AC i NNW – na swoich stronach internetowych rozpoczął Link4, który ma już spore doświadczenie w oferowaniu ubezpieczeń typu direct, ale do tej pory skupiał się na usługach przez telefon. W ciągu dwóch lat zdalnego oferowania polis komunikacyjnych wystawił ich prawie 120 tys.
Obie firmy zapewniają, że zakup ubezpieczenia komunikacyjnego przez internet jest łatwiejszy niż u agenta. Wabią maksymalnym uproszczeniem procedur – nie trzeba m.in. legitymować się zaświadczeniami o przebiegu poprzedniego ubezpieczenia. – Formalności zajmą około dziesięciu minut – zachwala Zofia Dzik, prezes Link4. Internauta wypełnia w sieci prosty formularz, w którym podaje zazwyczaj informacje o samochodzie, jego użytkowniku oraz dotychczasowym przebiegu ubezpieczenia. Jeśli zaakceptuje wysokość oferowanej składki, po kilku dniach polisę otrzyma pocztą. W mBanku płatność odbywa się przez internet. W Link4 – przy odbiorze polisy.
Czynnika ludzkiego nie udało się całkowicie wyeliminować jedynie w przypadku polisy AC – przedstawiciel ubezpieczyciela może bowiem obejrzeć auto przed podpisaniem umowy. Na ulgową taryfę mogą liczyć tylko klienci Link4. – Nie będziemy sprawdzać stanu wszystkich pojazdów, ale tylko wybranych – mówi szefowa Link4. „Gazeta” sprawdziła ceny ubezpieczeń komunikacyjnych online. W obu firmach są nieco niższe od tradycyjnych, ale różnice nie są miażdżące.
Ubezpieczyciele tłumaczą, że wyeliminowanie pośrednika-agenta tylko w pewnym stopniu obniża ich koszty. Liczba i wysokość wypłacanych odszkodowań przy ubezpieczeniach sprzedawanych w sieci będzie prawdopodobnie taka sama jak przy tradycyjnych. Tyle że w sieci polisy kupuje się szybciej i wygodniej.
Życiowa rewolucja
W internecie szybko rozrasta się też oferta ubezpieczeń na życie, które stanowią grubo ponad połowę ubezpieczeniowego tortu szacowanego w Polsce na 21 mld zł. Polisy na życie są najbardziej opłacalne zarówno dla ubezpieczycieli, jak i agentów. Składki, od których nalicza się różnego typu opłaty i prowizje, wpływają systematycznie przez długie lata.
Obecnie o ten atrakcyjny kąsek chcą powalczyć banki internetowe. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że w ciągu najbliższych dwóch tygodni mBank wspólnie z firmą Generali wejdzie na rynek ze specjalnym ubezpieczeniem LeoLife. Dzięki rezygnacji z pośrednictwa agenta – w zwykłych ubezpieczeniach na jego prowizję przez pierwsze dwa lata idzie średnio połowa wpłacanej składki – LeoLife ma być znacznie tańsze od konkurencyjnych polis, oferując taki sam zakres ubezpieczenia.
Np. w LeoLife w pierwszym roku na prowizje i koszty sprzedaży ma iść tylko 10 proc. składki. O połowę niższe mają być też comiesięczne opłaty administracyjne oraz część składki zabierana na ryzyko śmierci. Przedstawiciele mBanku i Generali w nieoficjalnych rozmowach nie ukrywają, że zamierzają odbić część klientów największym rywalom: PZU, Commercial Union, AIG, Nationale-Nederlanden czy Allianzowi. Według nieogłoszonych jeszcze oficjalnie planów dla osób, które przejdą do LeoLife od konkurencji, opłaty mają być jeszcze niższe.
Konkurenci mBanku i Generali będą musieli na ten atak odpowiedzieć. Albo zmniejszą prowizje płacone agentom, albo też wejdą do sieci z tańszymi wersjami swoich polis. Tak czy owak – szykuje się wojna cenowa.
W internecie są już dostępne polisy życiowe, w tym długoterminowe ubezpieczenia emerytalne i polisy z funduszami inwestycyjnymi (ma je np. Warta). Nad sprzedażą ubezpieczeń życiowych przez sieć pracuje już kilku kolejnych ubezpieczycieli. Poszerzenie swojej oferty jeszcze w tym roku planuje lider krajowego rynku ubezpieczeniowego – PZU. – Obecnie sprzedajemy przez internet za pośrednictwem banku Inteligo m.in. ubezpieczenie mieszkania, turystyczne czy odpowiedzialności cywilnej w życiu prywatnym – powiedział Tomasz Fill, rzecznik PZU. Niewykluczone, że ofensywa mBanku i Generali zmusi PZU i Inteligo do odpowiedzi.
Tysiące czy miliony sieciowych polis?
Czy ubezpieczenia przez internet odniosą w Polsce sukces? – Jesteśmy dopiero na początku drogi – mówią jednym głosem ubezpieczyciele. Coraz większy dostęp Polaków do sieci oraz rozwój internetu w sferze usług finansowych sprzyjają niewątpliwie tej formie sprzedaży ubezpieczeń. – Internet stwarza możliwość szybkiego, łatwego i taniego dotarcia klienta do oferty ubezpieczeniowej – ocenia rzecznik Warty Lidia Deja.
Jedno jest pewne: jeśli ci, którzy stawiają na ekspansję w sieci, osiągną choćby zbliżony sukces jak ich odpowiednicy z innych gałęzi polskiego sektora usług finansowych, to do ich kies trafią grube miliardy.
Przez internet kupuje się już co dziesiątą jednostkę uczestnictwa w funduszach inwestycyjnych (a to rynek wart 40 mld zł) i składa co drugie zlecenie na warszawską giełdę. Przedstawiciele firm ubezpieczeniowych wierzą, że podobnie będzie w przypadku ubezpieczeń. Nie zgadzają się tylko co do tempa zmian. Sceptycy zauważają, że w Anglii, gdzie bez pośrednictwa agentów sprzedaje się już co trzecia polisa, ten rodzaj ubezpieczeń zaczął się rozwijać już w 1985 r.
mBank nie podał w komunikacie żadnych prognoz dotyczących sprzedaży polis samochodowych Compensy przez internet. Wiadomo jedynie, że do tej pory internetowa sprzedaż wszystkich innych ubezpieczeń oferowanych przez mBank wyniosła ok. 10 tys. polis. Link4 liczy, że w tym roku dzięki sieci sprzeda 2-3 proc. wszystkich polis (około 4-5 tys.). – Szacujemy potencjał internetowego rynku ubezpieczeń komunikacyjnych na 200 tys. krajowych kierowców – prognozuje Dzik.
Pomimo optymistycznych prognoz co do rozwoju sprzedaży ubezpieczeń przez internet według Marka Barana z Allianz Polska około 145 tys. agentów ubezpieczeniowych może spać spokojnie. – Pośrednicy oraz sprzedaż polis przez dilerów samochodowych i banki bez wątpienia jeszcze długo pozostaną głównymi kanałami dystrybucji – prognozuje.
Maciej Samcik, Andrzej Stec, Gazeta Wyborcza