Czy szwedzki model okaże się lepszy dla polskich emerytów

Odrębna instytucja prowadzi rejestr ubezpieczonych. Otwarte fundusze, nie znając nazwisk swych klientów, pomnażają ich oszczędności. Takie pomysły na usprawnienie naszego systemu emerytalnego mają Bank Światowy i Międzynarodowy Fundusz Walutowy – dowiedziała się „Rzeczpospolita”.

Bank Światowy i Międzynarodowy Fundusz Walutowy rekomendują Polsce rewolucyjne zmiany dotyczące działalności otwartych funduszy emerytalnych – wynika z projektu raportu, do którego dotarliśmy.

Międzynarodowe instytucje, które przygotowały dokument na temat sektora finansowego w Polsce, pozytywnie oceniają zmianę systemu emerytalnego w Polsce, która nastąpiła w 1999 r. Biorąc pod uwagę krótki czas działania polskich otwartych funduszy emerytalnych, BŚ i MFW uważają, że mają one niskie koszty i opłaty w porównaniu z innymi krajami, które wprowadziły podobną do naszej reformę emerytalną. Jednak rekomendują nam wprowadzenie kilku istotnych zmian w działalności funduszy emerytalnych.

Co ciekawe, kilka lat temu to właśnie Bank Światowy zalecał nam wprowadzenie obecnego systemu. Teraz po części wycofuje się z tamtych pomysłów.

Jeden rejestr

Najbardziej rewolucyjna ze zmian dotyczy wprowadzenia w Polsce za jakiś czas szwedzkiego modelu działania funduszy. Polega on natym, że odrębna instytucja prowadzi wyłącznie rejestr członków funduszy, zaś zarządzaniem ich oszczędnościami zajmują się wyspecjalizowane w tym instytucje. Każda osoba sama decyduje, w której instytucji jej pieniądze będą inwestowane. Zgłasza to podmiotowi prowadzącemu rejestr (w Szwecji jest to wyodrębniona część odpowiednika naszego ZUS), a on przekazuje pieniądze wskazanym przez daną osobę funduszom. Zarządzający pieniędzmi nie wiedzą więc, kto dokładnie jest ich klientem.

Szwedzi mogą wybrać nawet pięć funduszy i do każdego z nich wpływa jakaś część ich składki. Do wyboru mają aż 700 funduszy.

W Polsce działa odmienny system. Fundusze emerytalne nie tylko inwestują pieniądze swoich klientów, ale także prowadzą własne rejestry (tzw. agent transferowy) i same ich zdobywają.

Zdaniem autorów raportu model szwedzki ma ten plus, że eliminuje drogą akwizycję i skupia działania OFE na maksymalizowaniu zysków dla klientów. Zwłaszcza że fundusze konkurują jedynie wynikami inwestycyjnymi.

Można sobie więc wyobrazić, że oprócz działających już funduszy emerytalnych zarządzaniem środkami klientów mogłyby się wówczas zająć także np. fundusze inwestycyjne.

Są bardziej palące problemy

Krzysztof Lutostański, prezes Bankowego PTE, do plusów takiego rozwiązania zalicza m.in. fakt, że zniknie kosztowna akwizycja wtórna, to znaczy, że fundusze nie będą sobie podbierać klientów. Klient będzie miał historię swojego rachunku w jednym miejscu. – Dziś, gdy przyszły emeryt zmienia fundusz, historia jego konta emerytalnego nie idzie za nim. Poza tym uczestnicy nie będą mogli użyć argumentu, że zostali wprowadzeni w błąd przez akwizytora – mówi prezes Lutostański. Wadą takiego rozwiązania jest utrata bezpośredniego kontaktu z klientami. A właśnie w ten sposób postępuje dziś edukacja społeczeństwa co do zasad funkcjonowania systemu.

Zdaniem specjalistów nie wiadomo, jak wprowadzenie modelu szwedzkiego wpłynie na koszty. To, co dziś fundusze wydają na zdobycie nowych klientów, zostałoby prawdopodobnie zastąpione kosztem kampanii reklamowych funduszy emerytalnych. Pewne jest zaś to, że wprowadzenie nowego rozwiązania wzbudziłoby protest akcjonariuszy towarzystw emerytalnych, zarządzających funduszami. Wielu z nich wciąż jeszcze nie odzyskało pieniędzy, które włożyli w ten biznes.

W opinii Ryszarda Petru, głównego ekonomisty Banku BPH, który wcześniej pracował w Banku Światowym, mamy teraz bardziej palące problemy, którymi rząd powinien się zająć, jak choćby rozwiązanie kwestii wypłaty świadczeń z II filaru czy emerytur pomostowych.

– Fundusze emerytalne nie są wprawdzie najtańsze, ale działają dobrze i żadna rewolucyjna zmiana nie jest tutaj potrzebna – przekonuje Petru.

Bank Światowy i MFW piszą w raporcie także o innych koniecznych zmianach w systemie emerytalnym. Niektóre z nich – ich zdaniem – muszą zostać wprowadzone jak najszybciej. I tak choćby, nie powinna być wstrzymywana konsolidacja polskich funduszy, zwłaszcza tych mniejszych. Rząd powinien także zwiększyć limit, jaki obowiązuje na inwestycje OFE za granicą (dziś jest to maksymalnie 5 proc. aktywów OFE). Powód? Zagraniczne instrumenty finansowe będą przynosić wyższe zyski niż krajowe. Dotychczas jednak kolejne rządy nie odważyły się na ten krok.

Kontrola ryzyka

Bank Światowy i MFW zalecają wprowadzenie przez nadzór emerytalny większej kontroli ryzyka inwestycyjnego, jakie ponoszą zarządzający majątkiem zgromadzonym w funduszach. Oprócz tego, rząd jak najszybciej powinien zająć się przygotowaniem regulacji dotyczącej wypłaty emerytur z drugiego filaru, której wciąż brakuje i to mimo iż już za trzy lata pierwsi klienci funduszy emerytalnych zaczną przechodzić na emeryturę. Z ostatnich zapowiedzi resortu pracy i polityki społecznej wynika, że taki projekt pojawi się pod koniec tego roku. Wciąż jednak nie są znane szczegółowe zasady, na jakich mają być wypłacane przyszłe świadczenia.

Raport Banku Światowego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego jest w fazie konsultacji. Ma być wkrótce upubliczniony.

Katarzyna Ostrowska, Rzeczpospolita

Opcje dostępności

Wysoki kontrast
Czytaj stronę
Kliknij aby czytać
Podświetlenie linków
TT
Duży Tekst
Odstępy między tekstami
Zatrzymaj animacje
Ukryj obrazy
Df
Przyjazny dla dysleksji
Kursor
Struktura strony