Czy warto wchodzić na giełdę?
Ostatnia majowa przecena na rynkach emerging markets udzieliła się również Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie. Potencjalni debiutanci giełdowi bez wątpienia zadają sobie pytanie, czy w takich okolicznościach warto aktualnie dokonać Pierwszej Oferty Publicznej? Redaktorzy portalu www.IPO.pl postanowili to sprawdzić.
Po ustaleniu kolejnych rekordów przez WIG20 w okolicach 3350 punktów nastąpiła około piętnastoprocentowa przecena, wywołana odpływem zagranicznego kapitału w odpowiedzi na możliwość kontynuacji cyklu podwyżek stóp procentowych w USA, dodatkowo wzmocniona reakcją krajowych inwestorów.
O powodzeniu debiutu w znaczącym stopniu decyduje długoterminowa koniunktura na rynku wtórnym. W okresach hossy inwestorzy są bardziej skłonni zainwestować w debiutujące spółki niż podczas bessy, kiedy ich awersja do ryzyka rośnie. W przeciwieństwie do długoterminowych tendencji, krótkotrwałe spadki nie mają tak istotnego wpływu na powodzenie ofert pierwotnych. Dobrym zeszłorocznym przykładem mogą tu być Zakłady Azotowe Puławy.
Zapisy na ich akcje w transzy inwestorów indywidualnych (3-10 października) oraz proces book-buildingu przeprowadzany wśród inwestorów instytucjonalnych (3-11 października) przypadł dokładnie na czas październikowej, stosunkowo silnej korekty na polskiej giełdzie (4-14 października) i następującej po niej fazie niepewnej konsolidacji trwającej do końca miesiąca. Mimo niesprzyjających warunków spółka mogła ustalić cenę emisyjną na górnej granicy widełek wynoszących 43-54 zł, co świadczy o dużym zainteresowaniu inwestorów instytucjonalnych. Jednocześnie miała miejsce ogromna redukcja w transzy inwestorów indywidualnych sięgająca 96%. Pierwsze notowanie akcji nie było szczególnie udane (debiut lekko poniżej ceny emisyjnej), ale jest to fakt drugorzędny dla spółki, ponieważ nie wpływa na wielkość pozyskanego kapitału.
Bieżącym przykładem jest odbywająca się po gwałtownych spadkach oferta publiczna Bankiera.pl, którego akcje cieszyły się dużym zainteresowaniem w procesie book-buildingu w dniach 29-31 maja przeprowadzonym wśród inwestorów instytucjonalnych i indywidualnych – złożono zapisy na 25 mln akcji przy wielkości oferty na poziomie 3,35 mln akcji. Według oferującego większość deklaracji popytu inwestorów indywidualnych złożona została przy górnym poziomie cenowym widełek na poziomie 9 zł. Przy tak dużym zainteresowaniu dziwi tylko ustalenie ceny emisyjnej pośrodku przedziału cenowego (na poziomie 7,5 zł). Może to wynikać z wyceny oferującego domu maklerskiego wynoszącej 8,34 zł, a więc poniżej górnego ograniczenia widełek.
Oczywiście debiutanci giełdowi starają się uwzględnić wpływ krótkoterminowych emocji na powodzenie emisji. Jest to szczególnie widoczne na przykładzie Sphinxa, który wydłużył okres składania zapisów w transzy indywidualnej i proces book-buildingu do 1 czerwca (pierwotnie miały się one zakończyć 29 maja). Jak można przeczytać w informacji z 25 maja spółka podjęła tę decyzję „biorąc pod uwagę aktualną sytuację rynkową, tj. niestabilność rynku akcji”. Poważnym problemem dla debiutantów może stać się jednak dopiero trwałe osłabienie koniunktury na rynku. Towarzyszyłoby mu pogorszenie w sferze realnej gospodarki, a o takiej sytuacji póki co mówić nie można.
Gospodarka polska rozwija się w solidnym tempie – w 2006 roku prognozuje się wzrost PKB na poziomie około 5%, bezrobocie regularnie spada i wg BIEC istnieją trwałe tendencje do jego dalszego spadku, rośnie popyt krajowy a eksport pozostaje konkurencyjny. Należy jednakże pamiętać, że polska gospodarka pozostaje w silnej zależności z koniunkturą globalną, a ta determinowana jest w dużej mierze sytuacją gospodarki USA.
Ostatnio ogłoszone dane mogą budzić lekki niepokój – wskaźnik ISM dla amerykańskiego sektora produkcyjnego spadł do 54,4 pkt (przy oczekiwanym przez analityków spadku do 55,7 pkt), niekorzystne informacje napłynęły także z amerykańskiego rynku pracy (zaledwie 75 tys. nowych miejsc pracy w sektorze pozarolniczym w maju). Nie są to jeszcze dobitne sygnały zadyszki amerykańskiej gospodarki. Na pewno są za to ostrzeżeniem, o czym świadczy chłodna reakcja amerykańskiej giełdy na te informacje – do tej pory lekko niekorzystne informacje były przyjmowane pozytywnie jako argument za zakończeniem cyklu podwyżek stóp procentowych. Teraz inwestorzy zaczęli już powoli obawiać się spowolnienia gospodarczego USA.
Drugim zagrożeniem dla koniunktury na polskim rynku pierwotnym mógłby być odpływ środków z funduszy inwestycyjnych, których rosnące aktywa były do tej pory impulsem do dalszych wzrostów na giełdzie. Według specjalistów stan środków funduszy ucierpiał na ostatniej przecenie mniej niż się spodziewano. Duże znaczenie mógł tu mieć fakt, że znaczna część środków ulokowana jest w funduszach stabilnych i zrównoważonych, których portfel tylko w części składa się z akcji i dlatego łagodniej reaguje na silne zmiany kursów. To zmniejszało zapewne obawy właścicieli jednostek uczestnictwa. Jeżeli oszczędzający zachowają perspektywę średnio- i długoterminową, fundusze powinny notować dalszy przypływ środków. Te będą lokowane zarówno na rynku wtórnym jak i pierwotnym. Ten ostatni, w obliczu niewielu dotychczasowych tegorocznych debiutów, może cieszyć się sporym zainteresowaniem.
Miłosz Papst , IPO.pl