Do euro po staremu
Wejście do strefy euro będzie tak samo trudne jak obecnie. Unia Europejska nie zgodzi się na złagodzenie kryteriów – twierdzą zgodnie ekonomiści
Polityka to największa przeszkoda na drodze Polski do przyjęcia euro – to wniosek z wczorajszego spotkania Donalda Tuska i szefa Europejskiego Banku Centralnego Jeana Claude’a Tricheta. Zdaniem premiera wejście do tzw. przedsionka strefy euro, czyli systemu ERM2, w którym waluta narodowa może się wahać jedynie w wąskim zakresie, mogłoby nastąpić w maju lub czerwcu 2009 roku.
Jak uważa Dariusz Rosati działania decydentów unijnych idą w drugą stronę – do odkładania jak najdalej w czasie wejścia do eurolandu kolejnych nowych krajów członkowskich. Jego zdaniem jest to po pierwsze obawa o zachwianie równowagi politycznej w EBC. Druga kwestia to obawa o konkurencyjność dotychczasowych gospodarek strefy euro po rozszerzeniu eurolonadu.
Więcej na ten temat w Rzeczpospolitej.