Europejskie giełdy powoli odrabiają straty
Dzisiejsze notowania przyniosły odbicie na giełdach w Szanghaju i Shenzhen. Po 9,2% przecenie dzień wcześniej w środę Index 300 wzrósł o 2,2%. Informacja ta nie poprawiła jednak nastrojów generalnie na rynku azjatyckim – indeks największej giełdy tego kontynentu w Tokio – Nikkei 225 zakończył sesję na poziomie 2,85% niższym niż poprzednio. Indeks szerokiego rynku Topix stracił na wartości 3,23%.
Obawy inwestorów związane z działaniami władz Chin, które chcą ograniczyć działalność spekulantów na giełdach i podwyższyć stopy procentowe, aby nie dopuścić do przegrzania koniunktury w Państwie Środka, spowodowały, że silnie taniały akcje światowych koncernów wydobywczych. Chiny są bowiem czołowym odbiorcą metali przemysłowych i działania władz dążące do osłabienia koniunktury spowodują zmniejszenie zapotrzebowania na surowce.
W ślad za Japonią w Europie notowania również rozpoczęły się od spadków. Po niemal 2% spadkach na otwarciu FTSE100, CAC40 oraz DAX indeksy pomału zaczęły odrabiać straty. Nie inaczej zachowuje się warszawski parkiet. WIG20 pozostaje na 1,23% minusie, natomiast WIG traci 1,17%. Wartość obrotów zbliża się już do miliarda złotych. Wśród spółek zaliczanych do WIG20 zyskują jedynie posiadacze akcji spółek Agora, CEZ, Bioton, MOL, PKO BP i TVN. Inwestorzy czekają na dane makroekonomiczne ze Stanów Zjednoczonych – o godzinie 14.30 poznamy kolejny odczyt tempa wzrostu PKB w IV kwartale 2006. Wstępne dane mówiły o 3,5% wzroście w tym okresie, analitycy spodziewali się rewizji na poziomie 2,3%, teraz z kolei coraz częściej spotkać się można z opiniami, że wskaźnik ten może okazać się jeszcze niższy. Jeśli tak by się stało, przez światowe rynki akcji znów może przetoczyć się fala podaży – po „minikrachu” w Chinach oraz wypowiedziach byłego szefa Fed Alana Greenspana o możliwości wystąpienia recesji za oceanem inwestorzy będą z pewnością nerwowo reagować na niekorzystne dane ekonomiczne płynące z największej światowej gospodarki.
Magdalena Grzybowska, Expander