Kto weźmie nadzór

Prezes NBP chce podzielić GINB. Jeśli się mu uda przekonać premiera, koncepcja jednolitego nadzoru nad rynkiem finansowym nie zosta nie do końca zrealizowana

Komisja Nadzoru Bankowego (KNB) i pracujący dla niej Generalny Inspektorat Nadzoru Bankowego (GINB) mają potężną władzę. Czuwają, żeby kilkadziesiąt banków komercyjnych i ponad 600 spółdzielczych działało zgodnie z prawem. Nadzór bankowy od zawsze był przy NBP.

Według zapisów ustawy o nadzorze nad rynkiem finansowym GINB ma zostać wchłonięty 1 stycznia przyszłego roku przez Komisję Nadzoru Finansowego (kontroluje już rynek kapitałowy, ubezpieczeniowy i emerytalny). Natomiast Komisja Nadzoru Bankowego ma być zlikwidowana.

Z naszych informacji wynika, że w NBP zrodził się pomysł, żeby bardzo prestiżowy nadzór bankowy podzielić. Część funkcji nadal byłaby wykonywana przez bank centralny, a część przeszłaby do Komisji Nadzoru Finansowego. Wtedy też tak bardzo promowana w ubiegłym roku przez PiS idea stworzenia scentralizowanego nadzoru nie okazałaby się fiaskiem, a NBP utrzymałby część swoich kompetencji.

Bankowcom pomysł podziału GINB wydaje się niedorzeczny, acz możliwy do zrealizowania. Podejrzewają, że prezesowi Sławomirowi Skrzypkowi może bardziej zależeć na biurze licencji niż na przykład na departamencie analiz czy bankowości spółdzielczej. Być może w banku centralnym zostałoby również biuro zajmujące się inspekcjami. Osoby w nim zatrudnione pracują nie tylko w centrali, ale także w placówkach terenowych.

Nie wiadomo jeszcze, czy pomysł prezesa NBP Sławomira Skrzypka zosta nie zaakceptowany. Analiza dotycząca GINB trafiła do Ministerstwa Finansów, Kancelarii Premiera i Komisji Nadzoru Finansowego.

Do tej pory było głośno o innej idei, a mianowicie o zostawieniu nadzoru bankowego przy NBP. Jeśli bowiem kompetencje GINB i KNB przejmie Komisja Nadzoru Finansowego, to bankowi centralnemu zostanie jedynie kreowanie polityki pieniężnej. Finansiści twierdzą nieoficjalnie, że Sławomir Skrzypek nie chce się z tym pogodzić.

Nadzór decyduje m.in. o tym, czy dana osoba może kierować bankiem. To KNB pozwala (lub nie) inwestorom zagranicznym na zakup znaczących pakietów akcji polskich banków, daje też licencję na powstanie nowych instytucji.

Do zadań GINB należy monitorowa nie stabilności finansowej banków, prowadzenie inspekcji czy szczegółowe nadzorowanie instytucji, które mają problemy.

Od kwietnia 2000 r. GINB kieruje Wojciech Kwaśniak, który złożył rezygnację ze swojego stanowiska. Nie wiadomo ciągle, czy prezes NBP ją przyjął.

– Nie komentujemy tej sprawy – mówi Przemysław Kuk z biura prasowego banku centralnego.

Z naszych informacji na tomiast wynika, że w banku centralnym znalazło się miejsce dla Pawła Pelca, który do niedawna odpowiadał w Komisji Nadzoru Finansowego za pion nadzoru ubezpieczeniowego. W kwietniu zwolnił go Stanisław Kluza, przewodniczący KNF. Paweł Pelc był wiceprezesem Urzędu Nadzoru nad Funduszami Emerytalnymi, gdy jego szefem był Cezary Mech.

Jeszcze kilka miesięcy temu bankowcy obstawiali, że Mech zastąpi Wojciecha Kwaśniaka.

Eliza Więcław, Rzeczpospolita

Opcje dostępności

Wysoki kontrast
Czytaj stronę
Kliknij aby czytać
Podświetlenie linków
TT
Duży Tekst
Odstępy między tekstami
Zatrzymaj animacje
Ukryj obrazy
Df
Przyjazny dla dysleksji
Kursor
Struktura strony