Nasza coraz droższa Europa
Coraz więcej pieniędzy z portfeli zjadają Europejczykom rosnące ceny. Eurostat właśnie podał, że w marcu inflacja w strefie euro osiągnęła aż 3,5 proc., poziom nienotowany od 12 lat – czytamy w „Gazecie Wyborczej”.
Europejskiemu Bankowi Centralnemu przez długi czas udawało się utrzymać inflację w ryzach. Aż do teraz. – W marcu ceny w 15 krajach strefy euro wzrosły w skali roku o 3,5 proc. – podał europejski urząd statystyczny Eurostat. To kolejny rekord po 3,3-proc. inflacji w lutym. Tak wysokiego wzrostu cen kraje strefy euro nie widziały od 12 lat, czyli od chwili, kiedy Eurostat zaczął liczyć inflację dla grupy krajów, które od 1999 r. przyjęły wspólną walutę.
W wielu krajach inflacja napędzana przez rosnące ceny żywności, paliw czy energii, przekracza poziom stóp procentowych wyznaczony przez Europejski Bank Centralny, czyli 4 proc. Najnowsze dane biur statystycznych pokazują, że w Słowenii marcowa inflacja osiągnęła 6,6 proc., w Hiszpanii wzrosła do poziomu 4,6 proc., w Belgii osiągnęła prawie 4,4 proc. – najwyższy poziom od 22 lat! A jeszcze do niedawna wysoka inflacja była domeną nowych krajów członkowskich UE, które gonitwę za takim poziomem rozwoju gospodarczego jak w Europie Zachodniej okupują szybciej rosnącymi cenami.
Gazeta pisze, że inflacja coraz głębiej zagląda do portfeli wszystkich Europejczyków. Wzrost cen najbardziej odczuwają najbiedniejsi, a to dlatego, że najszybciej rosną ceny żywności.
Wyższe ceny zachęcają związki zawodowe do ostrzejszej walki o podwyżki, a to może znacząco utrudnić obniżenie inflacji. Ekonomiści boją się tzw. efektów drugiej rundy, czyli sytuacji, gdy z powodu podwyżek pensji firmy muszą wyraźnie podnosić ceny i nakręcają tym samym inflację. Zdaniem ekonomistów walka z tak wywołaną inflacją jest trudniejsza i bardziej kosztowna.
Więcej na ten temat w dzisiejszym wydaniu „Gazety Wyborczej”.
<euromoney=no>