Polityka nie zaszkodzi złotemu

Za miesiąc za euro trzeba będzie zapłacić 3,95 zł, za dolara 3,07 zł, a za franka szwajcarskiego 2,52 zł – tak wynika z uśrednionej prognozy trzynastu analityków i ekonomistów, ankietowanych przez „PB”.

Minimalnie więcej zwolenników ma teza, że złoty umocni się do euro, ale nawet jeśli – to najwyżej do 3,85 zł.

Najnowsze dane o wzroście produktu krajowego brutto w drugim kwartale (o 5,5 proc.) potwierdzają, że gospodarka ma mocne fundamenty (w tym rosnący eksport). Jednocześnie na razie nie widać większych zagrożeń inflacyjnych, które mogłyby wpłynąć na decyzje Rady Polityki Pieniężnej o podwyżce stóp, co zmniejszyłoby atrakcyjność polskich obligacji i pociągnęło za sobą wyprzedaż złotego. Najwięcej obaw wśród ekonomistów wzbudza to, jak inwestorzy zareagują na przebieg prac nad budżetem. Marek Rogalski, który w tym miesiącu jest najbardziej sceptyczny wśród analityków, uważa, że mimo zapewnień premiera i ministra finansów zmieszczenie się w granicach założonej kotwicy budżetowej (deficyt na poziomie 30 mln zł) może okazać się nie lada problemem. Powodem żądania m.in. resortu pracy, którego szefowa, Ewa Kalata, domaga się zwiększenia wydatków o 5 mld zł. Leszek Balcerowicz, szef NBP, stwierdził po ostatnim posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej, że wspomniana kotwica niczego nie trzyma, bo nie uwzględnia części wydatków, nie ujętych w budżecie centralnym.

Do końca września budżet musi trafić do Sejmu. Do tego czasu potrwają zapewne targi o podział publicznych pieniędzy, co zdaniem ekonomistów przełoży się na zwiększenie nerwowości na rynku walutowym. Złoty do czasu sformowania ostatecznego rządowego projektu może tracić.

Większość analityków wierzy jednak w konsensus satysfakcjonujący wszystkich ministrów, ze Stanisławem Kluzą włącznie. Nie spowoduje to jednak trwałego umocnienia złotego. Przeszkodzi w tym kampania wyborcza. Według specjalistów złoty w takich warunkach nie będzie się wzmacniać.

W ostatnich miesiącach kluczowe dla nastrojów na rynkach wschodzących, w tym także dla Polski, było przesuwanie akcentów w polityce monetarnej największych światowych gospodarek. Zdaniem analityków, po ostatnich komentarzach przedstawicieli amerykańskiego banku centralnego słabną obawy inwestorów o zaostrzanie polityki pieniężnej za oceanem. Większą niewiadomą pozostaje kierunek, w jakim pójdzie Rada Europejskiego Banku Centralnego (ECB), która zaledwie wczoraj zdecydowała o pozostawieniu stóp procentowych bez zmian. W późniejszym komentarzu Jean-Claude Trichet, szef ECB, zasygnalizował wzmożoną czujność w obliczu rosnącego ryzyka inflacji. Kurs EUR/USD natychmiast poszedł w górę, a złoty (na krótko) zyskał do obu walut. Ostatecznie złoty zakończył sesję dokładnie na takich samych poziomach, jak notowany był ostatniego dnia lipca. Wszystko wskazuje na to, że we wrześniu do rewolucji nie dojdzie.

Kamil Zatoński, Puls Biznesu

Opcje dostępności

Wysoki kontrast
Czytaj stronę
Kliknij aby czytać
Podświetlenie linków
TT
Duży Tekst
Odstępy między tekstami
Zatrzymaj animacje
Ukryj obrazy
Df
Przyjazny dla dysleksji
Kursor
Struktura strony