Prawnicy walczą z bankowymi prowizjami
Czy wkrótce banki nie będą już mogły pobierać od klientów prowizji za wypłacanie pieniędzy z konta osobistego w oddziale? Walczy o to urząd antymonopolowy, posiłkując się orzeczeniami Sądu Najwyższego.
Większość banków stara się za wszelką cenę zniechęcić klientów do wypłacania pieniędzy z konta w oddziale. Bankowcy wydają posiadaczom kont osobistych darmowe karty płatnicze i odsyłają ich do bankomatów. Wszystko po to, by zlikwidować kolejki w placówkach i odciążyć pracowników okienek. Ich zadaniem ma być sprzedawanie klientom „strategicznych” produktów, jak kredyty hipoteczne, pożyczki gotówkowe czy karty kredytowe.
W większości banków opłaty za wypłacenie pieniędzy w oddziale wynoszą 3-6 zł. Klient, który kilka razy w miesiącu przyjdzie do banku po swoje pieniądze, zostawia w nim w formie prowizji nawet 20-30 zł. Oprócz tego ponosi kilkuzłotową opłatę za prowadzenie konta osobistego.
Emeryci kontra PKO BP
Niektórzy prawnicy kwestionują pobieranie przez banki dodatkowej prowizji za obsługę w oddziale. Ich zdaniem nieograniczony dostęp do pieniędzy powinien być zawarty w comiesięcznym abonamencie za prowadzenie konta.
Największa awantura wybuchła, gdy w marcu 2006 r. prowizję za wypłaty w oddziale – 2,5 zł za każdą transakcję poniżej 500 zł – wprowadził największy bank PKO BP.
Larum podnieśli emeryci, którzy stanowią dużą część klientów banku i trzymają w nim grube miliardy.
Emeryci nie chcą korzystać z bankomatów, bo obawiają się napadów. – Bank podstępnie chce wyciągać pieniądze z kieszeni najbiedniejszych! – oburzała się na łamach „Gazety” Danuta Frontczak, przewodnicząca szczecińskiego oddziału Polskiego Związku Emerytów, Rencistów i Inwalidów. Szefowie PKO BP zapowiedzieli, że będą szkolić emerytów z wypłat bankomatowych, ale opłaty za obsługę w oddziale znieść nie zamierzają.
Emeryci zapowiedzieli, że zasypią centralę PKO BP protestami i petycjami.
Urząd antymonopolowy oskarża
Banki nic sobie nie robią ze skarg klientów. Ale wkrótce to się może zmienić. Armaty przeciwko bankowcom wytoczył już bowiem Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Jego wrocławska delegatura wniosła niedawno pozew do sądu antymonopolowego przeciwko bankowi BZ WBK, który pobiera 3 zł prowizji za wypłaty gotówkowe przy okienku kasowym. Kilka tygodni temu UOKiK wygrał w Sądzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który uznał, że przez dublowanie opłat klient nie ma możliwości oceny rzeczywistych kosztów prowadzenia rachunku bankowego.
– Jeśli wyrok się uprawomocni, to opłaty wpiszemy do rejestru klauzul niedozwolonych i banki nie będą mogły ich stosować w umowach – mówi Dariusz Łomowski z UOKiK.
Bankowi przysługuje apelacja. Ostateczny wynik sądowej batalii nie jest pewny, bo prawnicy banku mogą powoływać się na możliwość darmowego wypłacania gotówki w inny sposób niż w kasie oddziału.
Sąd Najwyższy też walczy z prowizjami
Bliscy zwycięstwa w podobnym sporze z Bankiem Millennium ciągnącym się już piąty rok są warszawscy prawnicy Edwin i Radosław Góral. Działając w imieniu jednej z klientek, zaskarżyli oni do sądu antymonopolowego taryfę prowizji, z której wynika, że za każdorazową wypłatę gotówki w kasie bank mógł pobrać 2 zł.
Według prawników usługa dostępu do gotówki – także w oddziale – jest zawarta w miesięcznej opłacie za prowadzenie konta. Zaś bank, naliczając dodatkową opłatę, każe klientowi płacić dwa razy za to samo.
W 2002 r. po stronie klientki Millennium stanął warszawski sąd okręgowy. Ale bank się odwoływał i sprawa oparła się o Sąd Najwyższy. Latem 2005 r. jego sędziowie stwierdzili m.in., że pieniądze trzymane na koncie osobistym powinny być dostępne dla ich właścicieli, bo bank zobowiązał się do ich zwrotu.
Sąd Najwyższy odesłał sprawę do sądu apelacyjnego, który potwierdził, że opłaty są bezprawne.
Kliencie, broń się sam!
Wyrok jest prawomocny, ale… Bank Millennium nadal pobiera od klientki opłaty! Teraz nawet wyższe, bo w taryfie prowizji nastąpiły zmiany. Bank argumentuje, że orzeczenie Sądu Najwyższego nie musi dotyczyć nowych, wyższych opłat. A tej dwuzłotowej prowizji, o którą spierał się w sądzie z klientką, już nie ma.
Co o tych tłumaczeniach mówią w Sądzie Najwyższym? – Wyrok nie działa automatycznie. To, czy ma zastosowanie do nowych opłat, zależy od tego, czy nowy wzór umowy jest taki sam jak ten zakwestionowany przez sąd. Jeśli jest inny, to procedury trzeba wszczynać od nowa – mówi rzecznik Sądu Najwyższego Piotr Hofmański.
Ale mec. Radosław Góral zachęca, by walczyć z opłatami w bankach, powołując się właśnie na stanowisko Sądu Najwyższego dotyczące Banku Millennium.
Jak? Góral widzi trzy możliwe ścieżki: wniesienie pozwu do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, zwrócenie się do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, by w naszym imieniu wniósł taki pozew, albo zwrócenie się do arbitra bankowego o mediację z bankiem. Jeśli uda się wykazać bezprawność opłat, można potem wystąpić w sądzie o ich zwrot.
Mariusz Jałoszewski, Maciej Samcik, Gazeta Wyborcza