Rynek nadal szuka kierunku

Najważniejsze wydarzenia z 5 grudnia 2008 r.:

  • Październikowe zamówienia fabryczne w Niemczech spadły aż o 17,3% r/r
  • Listopadowe bezrobocie w Kanadzie podniosło się do 6,3%, ubyło 70,6 tys. miejsc pracy
  • Raport o sytuacji na rynku pracy w USA w listopadzie nie przyniósł dobrych wiadomości  ubyło 533 tys. miejsc pracy, bezrobocie wzrosło do 6,7%
  • Niewypłacalność z tytułu kredytów hipotecznych w USA w III kw. zwiększyła się do 6,99%

Diagnoza sytuacji na rynkach finansowych

Nie jest łatwo trafić za amerykańskimi inwestorami. W piątek potwierdziło się to kolejny raz. Mimo kolejnych złych wieści z gospodarki i spółek, notowania ostatecznie poszły w górę. W sumie była to naprawdę udana sesja, choć znów zwyżka nastąpiła dopiero w końcowej części sesji. Dlatego trudno z niej wyciągać dalej idące wnioski. Gdyby w ostatnich dniach próbować wyrabiać sobie zdanie o kondycji rynków bazując na wnioskach z pojedynczych sesji, trzeba byłoby je zmieniać codziennie. O słabych podstawach piątkowego wzrostu świadczyło to, że jego przyczyn upatrywano w podniesieniu prognozy zysków przez Hartford Financial Services z branży ubezpieczeniowej. To pociągnęło za sobą cały sektor finansowy. Hartford to nie jest jednak kluczowy gracz, więc reakcję na wiadomość z tej firmy trzeba traktować raczej jako pretekst do spekulacyjnego ruchu, niż realną zmianę spojrzenia na rynek.

W piątek złe wiadomości dotyczyły nie tylko rynku pracy, ale również liczby niespłacanych kredytów hipotecznych i zajęć domów w USA. W pierwszym przypadku odsetek zwiększył się do blisko 7%, w drugim do prawie 3%. To najwyższe wartości w 29-letniej historii tych danych. Zawiódł też Microsoft, któremu pierwszy raz od lat nie uda się wypełnić prognozy zysków.
Oczywiście optymizmu można upatrywać w braku reakcji na złe wiadomości, ale musimy pamiętać, że w ostatnich dniach już kilka razy zdarzało się ignorowanie negatywnych doniesień, a jednak nie przynosiło to trwalszego ruchu w górę. Dlatego trzeba takie sesje odbierać jako podnoszące prawdopodobieństwo zwyżki S&P 500 w stronę 1 tys. pkt, ale na dłuższą metę nie da się iść w górę wbrew złym danym. Byłoby to możliwe, gdybyśmy mieli pewność, że jesienna wyprzedaż na rynkach finansowych była przesadzona względem kondycji gospodarek. Jednak tak nie jest. Pojawiające się wiadomości, z których spora część jest najgorsza od kilkudziesięciu lat, potwierdzają zasadność skali jesiennej przeceny.

Ciekawie wygląda bardzo słabe zachowanie europejskich rynków akcji w zestawieniu z bilansem napływu środków do funduszy inwestujących na tych giełdach. W minionym tygodniu – siódmy raz w ostatnich ośmiu tygodniach – pozyskały świeży kapitał, a mimo to indeksy w piątek były bardzo blisko tegorocznego minimum. Największe odpływy w kategoriach nominalnych odnotowały fundusze akcji z rynków wschodzących, a w ujęciu procentowym lokujące w walory z branży finansowej. Fundusze EMEA, czyli obejmujące rynki wschodzące Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki, straciły środki 17 tydzień z rzędu.

Realnie spoglądając na piątkowe dokonania w USA mamy jedynie odrobienie wcześniejszej straty, więc nie ma co popadać w nadmierny optymizm. S&P 500 balansuje wciąż na wysokości październikowego dołka i pozostaje niebezpiecznie blisko wsparcia, jakie w strefie 777-800 pkt stanowią dołki internetowej bessy.

Dziś na rynkach 8 grudnia 2008 r.:

  • Listopadowa inflacja PPI w Wielkiej Brytanii
  • Grudniowy indeks Sentix, obrazujący nastroje konsumentów w strefie euro
  • Październikowa produkcja przemysłowa w Niemczech
  • Listopadowa liczba rozpoczętych budów w Kanadzie

Katarzyna Siwek
Expander

Opcje dostępności

Wysoki kontrast
Czytaj stronę
Kliknij aby czytać
Podświetlenie linków
TT
Duży Tekst
Odstępy między tekstami
Zatrzymaj animacje
Ukryj obrazy
Df
Przyjazny dla dysleksji
Kursor
Struktura strony