To jeszcze nie jest kryzys
W konsekwencji załamania na giełdach amerykańskich w 1929 roku realna gospodarka spowolniła o 20-30 procent! To, czego doświadczamy dziś, ma nieporównywalnie mniejsze rozmiary – mówi profesor Jan Winiecki, doradca ekonomiczny banku WestLB Polska.
Nadal nie jestem przekonany, czy uprawnione jest używanie terminu “kryzys gospodarczy”. Nie możemy zapominać, że gospodarka podlega cyklom koniunkturalnym i z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że jesteśmy świadkami klasycznego spowolnienia, a może i recesji – dodaje. Noblista Milton Friedman zwykł był mawiać: „Nie istnieje lunch za darmo”. Właśnie nadchodzą rachunki. Tyle że rachunki za polityków zwykle płaci gospodarka, czyli my wszyscy.
Polska jest krajem, w którym więcej się inwestuje, niż oszczędza. W rezultacie zależymy od przypływu kapitałów. Teraz w okresie kryzysu finansowego i później kredyty z zewnątrz będą płynąć znacznie cieńszą strugą, a zagraniczne inwestycje bezpośrednie, które zwykle kurczą się w okresach światowego spowolnienia czy recesji, również będą niższe w najbliższym roku czy dwóch latach. Spowolni to wzrost inwestycji, a w efekcie i wzrost gospodarczy. Na szczęście nasza gospodarka i tak zwalniała, więc ten wpływ będzie ograniczony- komentuje.
Cały wywiad w Dzienniku.