Tygodniowy przegląd rynków finansowych nr 23/2009
Wyniki amerykańskich spółek wciąż znacznie lepszeod prognoz analityków oraz ciąg dalszy dobrych danych zamerykańskiego rynku nieruchomości były w ubiegłym tygodniugłównymi motorami napędowymi cen akcji nie tylko w USA, ale i nacałym świecie. Inwestorzy wiedzą doskonale, że definitywne sygnałykońca kryzysu muszą pochodzić z kraju, od którego wszystko sięzaczęło. Co prawda światową gospodarkę wciąż mocno wspierają duże rynkiwschodzące, to jednak Stany Zjednoczone, ze swoim ponaddwudziestoprocentowym udziałem w globalnej wytwórczości, długopozostawać będą głównym filarem, na którym opiera sięmiędzynarodowa koniunktura. Standing finansowy amerykańskichspółek oczywiście wciąż pozostawia wiele do życzenia:dobre wyniki banków nie pochodzą z podstawowejdziałalności natomiast wzrost sprzedaży spółek niefinansowychnie dotrzymuje kroku poprawie zysków. Dodatkowo w piątek,ogólnie dobry obraz wyników dużych spółekzaburzyły rezultaty osiągnięte przez Microsoft i Amazon. Mimo tego,cały czas większość argumentów przemawia za tym, że wdługiej perspektywie poprawiać się będzie zarówno koniunkturagospodarcza jak i giełdowa. Co do krótkoterminowych perspektyw,szczególnie tych na najbliższe dni, to mam mieszane uczucia. Zjednej strony mamy, nie tylko w przypadku USA, ale i większościrynków na świecie, klasyczne sygnały kupna sugerującerozpoczęcie kolejnej fali wzrostowej. Z drugiej, po dwutygodniowymrajdzie, rynki akcji są czasami skrajnie wykupione a dodatkowo odnoszęwrażenie, że w ubiegłym tygodniu ujawnił się na rynku, w największym oddłuższego czasu stopniu, optymizm, który, paradoksalnie,powinien zwiastować przynajmniej krótkotrwałą korektę.
Ubiegły tydzień stał pod znakiem znacznego umacniania się złotego i cenakcji, wzrosty kontynuowały również ceny obligacji. W przypadku złotego i indeksów akcyjnych wygenerowane zostały dosyć istotne sygnały kupna w dłuższym terminie.Indeksy polskich akcji wciąż pozostają na relatywnie niskim poziomie, wokolicach połowy fali spadkowej wywołanej upadkiem Lehman Brothers.Inne rynki wschodzące, których gospodarki stosunkowo dobrzeradzą sobie w otoczeniu światowej recesji, odrobiły już cały tendystans. W krótszym terminie,o czym już wspominałem powyżej, niepokoją jednak wysokie poziomytechnicznego wykupienia oraz pojawienie się wyraźniejszych oznakzwiększonego optymizmu, które to sygnały mogą zwiastowaćprzynajmniej kilkudniowe ochłodzenie. Ewentualne pojawienie siękilkusesyjnych spadków może jednak okazać się dobrą okazją dokupna akcji po korzystnych cenach.
Podobnie jak dwa tygodnie wcześniej, w ubiegłym tygodniu na warszawskiej giełdzie królowały akcje banków. Bardzo dobrze radziły też sobie spółki paliwowe. Teostatnie z pewnością korzystają na znacznej poprawie sentymentu jakąmożna było ostatnio zaobserwować na rynku surowcowym. Banki z koleikorzystają na oczekiwanym polepszeniu wyników finansowych,który powinien być spowodowany umacnianiem się złotego oraz dużąnadpłynnością sektora, dającą szansę na zakończenie wojny depozytowej.Obydwie grupy spółek, to też firmy o największych obrotach ikapitalizacji. Duże wzrosty cen akcjitych emitentów sugerują, że na rynek wchodzą funduszezagraniczne i/lub rodzime instytucje finansowe (funduszeemerytalne i inwestycyjne). Z reguły inwestorzy ci mają dłuższy niżprzeciętny horyzont inwestycyjny. Zresztą jeżeli uwzględnić wzałożeniach wychodzenie gospodarki ze spowolnienia i powolną poprawękoniunktury, to wyceny polskich banków i spółekpaliwowych, mimo istniejących zagrożeń, wydają się być (może z paromawyjątkami) w długim terminie wciąż atrakcyjne.
Indeks NIKKEI wzrósł w skali ubiegłego tygodnia niemal 6% codaje największy tygodniowy wzrost od marca. Natomiast w ciągu ostatnich8 dni sesyjnych nieprzerwanych wzrostów poziom indeksu zwiększyłsię o niemal 10%. 85% spółek wchodzących w skład tego indeksubędzie publikowała wyniki za II kwartał w ciągu najbliższychdwóch miesięcy. Wzmożone zakupy akcji w ostatnich dniach mogąbyć spowodowane oczekiwaniami inwestorów, że podobnie jak to mamiejsce w przypadku spółek amerykańskich, większośćraportów finansowych okaże się lepsza od oczekiwań.
Rządowi chińskiemu po trzech nieudanych próbach udało sięwreszcie z sukcesem przeprowadzić aukcję obligacji, co może świadczyć otym, że rentowności na obecnym poziomie znalazły, przynajmniejkrótkoterminowy, punkt równowagi. Sukces przetarguwynikał ze spadku oczekiwań inflacyjnych. Wcześniej potencjalniinwestorzy bardziej obawiali się, że rządowy pakiet stymulacyjnynadmucha bańkę na rynku nieruchomości i akcji oraz spowodowaćniekontrolowany wzrost inflacji. Rynkiakcji w Chinach rzeczywiście wydają się wzrastać już niebezpiecznieszybko, zwiększając ryzyko wystąpienia gwałtownej i głębokiej korekty.Technicznie, rynek akcji chińskich znajduje się w obszarach wykupieniaa do grona kupujących akcje przyłącza się coraz więcejinwestorów indywidualnych. Wyceny akcji też nie są zbytzachęcające. Z drugiej strony, inwestorzy będący w stanie zaakceptowaćpodwyższone ryzyko, powinni chyba jednak poczekać ze sprzedażąpapierów do momentu otrzymania wyraźnych sygnałów zmianytrendu. W krótkim i nawet średnim terminie to przepływy kapitałua nie czynniki fundamentalne decydują o cenach akcji. Doświadczenienatomiast uczy że można nieźle zarobić nawet na bardzoprzewartościowanych akcjach (oczywiście pod warunkiem zachowaniawyjątkowej ostrożności). Żeby nie sięgać daleko po przykład, wystarczyprzypomnieć sobie ostatnie 12 miesięcy hossy w Polsce.
Indyjski rynek akcji zbliża się do ustanowienia nowego szczytu.Inwestorzy liczą głównie na to, że wzorem spółekamerykańskich, firmy opublikują raporty finansowe lepsze niżoczekiwania. Klimat wokół inwestowania na rynku akcji w całejAzji poprawił się dodatkowo po opublikowaniu danych o produkciekrajowym brutto Korei Południowej, którego dynamika wzrostukwartał do kwartału była najwyższa od 2003 roku, czyli mniej więcej odmomentu rozpoczęcia ostatniej zanotowanej fazy wzrostowej w cyklukoniunktury gospodarczej i giełdowej. Oczywiście dane PKB za II kwartałto już historia, która nie powinna być podstawą do prognozowaniaprzyszłych ruchów cen akcji. Dobre dane generalnie potwierdzają jednak, że notowane od miesięcy wzrosty nie są pozbawione podstaw fundamentalnych, jak to sugerują niektórzy analitycy. Poszczególnekraje oczywiście notować będą poprawę PKB dopiero w bieżącym kwartalealbo nawet i później, i niekoniecznie będzie ona tak wyraźna jakw Korei, czy innych krajach azjatyckich. Niemniej jednak wiele wskazujena to, że tendencja stopniowego poprawiania się sytuacji gospodarczejjest już faktem.
Kolejny tydzień mocno wzrastały surowce. Obserwacja indeksu CRBsugeruje pojawianie się pierwszych technicznych sygnałów, żespadki trwające od połowy czerwca do połowy lipca były tylko korektą wrozpoczętym jeszcze w lutym trendzie wzrostowym. Mocno rosły ceny ropy.Tegoroczne rekordy notowań poprawiały także kursy miedzi. Miedź wzrosła już 81 procent wtym roku, jednak ostatnio zaczęły się już pojawiać opinie, że dalszewzrosty są ograniczone, ponieważ istnieje duże prawdopodobieństwozmniejszenia się popytu z Chin. Import miedzi z Chiny wzrósł coprawda w pierwszych 6 miesiącach bieżącego roku o 160%, jednak ekspercitwierdzą, że Państwie Środka zbudowane już zostały dzięki temuwystarczające ilości zapasów tego metalu.
Rafał Lerski
Główny Analityk Inwestycyjny
Expander Advisors