W czwartek z giełdy wyparowało 45 mld zł
Czarny czwartek na światowych giełdach nie ominął warszawskiego parkietu. Na zamknięciu WIG20 spadł o 5,4 proc.
Przyczyn wczorajszej paniki na warszawskiej giełdzie należy upatrywać w kontynuacji kryzysu na amerykańskim rynku nieruchomości, wywołanym udzielaniem przez banki kredytów hipotecznych w USA osobom o niskiej zdolności kredytowej.
Ostatecznie indeks małych spółek sWIG80 spadł o 7,3 proc. Nieco lepiej w tej sytuacji zachowały się blue chipy. WIG20, indeks największych spółek, stracił 5,4 proc. Telekomunikacja Polska straciła 4,5 proc., a PKO BP aż 6,9 proc.
Przykładowo dwie spółki kontrolowane przez znanego inwestora Romana Karkosika – Alchemia i Boryszew – w ciągu jednego dnia straciły na wartości prawie 160 mln zł.
Kapitalizacja giełdy, czyli wartość wszystkich akcji znajdujących się w wolnym obrocie, wyniosła na koniec czwartkowej sesji 762,6 mld zł. Oznacza to, że w ciągu jednej sesji z parkietu wyparowało 45,1 mld zł.
Zdaniem ekspertów, to jednak nie koniec spadków.
– W przyszłym tygodniu spodziewam się dołków na poziomach z marca tego roku, przy których wyzerują się tegoroczne zyski z inwestycji w akcje. Potem spodziewam się dynamicznego, trwającego około półtora miesiąca kilkunastoprocentowego odbicia – mówi Wojciech Białek, analityk SEB TFI.
W czwartek złoty najpierw osłabił się do poziomu 3,8450 za euro, a potem rynek się uspokoił, co oznaczało umocnienie do 3,8250 zł za euro.
– Na rynku było nerwowo w związku ze spadkami na głównych giełdach i wzrostem awersji do ryzyka wśród inwestorów – mówi Andrzej Krzemiński, dealer walutowy w Banku BPH.
W czwartek na koniec dnia za euro płacono 3,83 zł.
Maciej Bednarek, Gazeta Prawna