Podwyżki będą, ale nie wszyscy je dostaną – Z dzienników
Podwyżki płac w tym roku tylko dla wybranych
Na podwyżki wynagrodzeń może w tym roku liczyć tylko część pracowników. Wzrost płac będzie dużo niższy niż rok temu. Z wyznaczonego w ustawie budżetowej 8 proc. jako maksimum nie skorzysta prawie nikt. Po raz pierwszy w historii wiele spółek wprowadza zasadę „zero procent”. Kto dostanie podwyżki? Ruch – 4 proc., Tesco – 3 proc., PGNiG – 3,5 proc., TPSA – 3 proc. budżetu na podwyżki, GPW – 8 proc.
Banki pukają do firm
Nawet 40 proc. zadłużonych firm, także tych dobrze prosperujących, może mieć kłopoty z utrzymaniem bankowych kredytów na obecnych warunkach – szacują eksperci Ernst & Young. Banki coraz częściej chcą renegocjować warunki takich kredytów albo wręcz je wypowiadają. Zdaniem Iwony Kozery, partnera w firmie doradczej Ernst & Young, najwięcej takich przypadków w Polsce będzie w drugiej połowie tego roku. Wtedy banki będą już wiedziały, jak mocno kryzys uderzył w polską gospodarkę. I masowo zaczną proponować przedsiębiorcom wyższe oprocentowanie kredytów, dołożenie nowych zabezpieczeń spłaty i zmiany harmonogramu spłat, by dostosować go do przepływów gotówkowych przedsiębiorstwa.
Euro zrujnuje nasze kieszenie
Wprowadzenie w Polsce euro spowoduje wzrost cen nawet o 3 procent – ocenił Narodowy Bank Polski w raporcie o integracji europejskiej. Dlaczego? Wszystko przez zaokrąglanie cen w górę przy przeliczaniu ich ze złotych na euro. Drożej będzie w restauracjach, hotelach i sklepach spożywczych – twierdzą analitycy NBP. Natomiast nie musimy się obawiać m.in. wzrostu cen odzieży, usług transportowych i opłat mieszkaniowych. By ograniczyć wzrost cen rząd powinien ustalić możliwie prosty przelicznik euro do złotego. “Mniejsze natężenie efektów cenowych występuje w przypadku okrągłych kursów konwersji: np. 4,0 czy 3,75 zł – piszą autorzy raportu.
“Nie powtórzymy błędów Gierka”
Pół roku temu rentowność 2-letnich obligacji polskich i brytyjskich wynosiła 2,5 proc. Dzisiaj my płacimy cztery razy drożej za te papiery niż Brytyjczycy. I to pomimo, że na Wyspach sektor bankowy jest w fatalnej kondycji. Nie ma zgodny na zadłużanie państwa. Gdybyśmy zaczęli dzisiaj pożyczać, za rok cały deficyt poszedłby na obsługę deficytu – stwierdził Jacek Rostowski, minister finansów. nie będziemy zwiększać zadłużenia państwa, że nie wpadniemy w spiralę zadłużenia, które będziemy spłacać przez dziesięciolecia, że nie powtórzymy niefortunnej polityki lat 70., czasów Gierka, gdy pożyczano mając nadzieję, że jakoś to będzie. Nasz rząd takiej nieodpowiedzialne polityki nie będzie prowadził – mówi minister finansów.
Złota karta trafia właśnie pod strzechy
Ten prestiżowy do niedawna plastik trafia nawet do osób, które mają dużo niższe dochody. Banki znacznie obniżyły kryteria, bo im więcej kart wydadzą, tym wyższe będą ich zyski. Opłaty za złotą kartę są bowiem kilkukrotnie wyższe niż za zwykłe kredytówki. Teraz, by otrzymać złoty plastikowy pieniądz, wystarczy wykazać dochody na poziomie 500 zł. Tyle minimalnie wymaga nowy gracz na rynku Alior Bank. Jednak klient, który mało zarabia, nie może liczyć na wysoki limit kredytowy. Dostanie co najwyżej 1,5-3 tys. zł, podczas gdy osoba, która zarabia 5 tys. zł, może liczyć na kredyt w wysokości ok. 20 tys. zł, a gdy dochody przekraczają 20 tys. zł miesięcznie – nawet 80 tys. zł limitu.
Za 5 lat złoto może kosztować 2,5 tysiąca dolarów
Złoto może zdrożeć do 2,5 tysiąca dolarów za uncję w ciągu następnych 5 lat – wynika z prognoz szwajcarskiego banku UBS. Taki wzrost ceny kruszcu będzie możliwy, jeśli dolar będzie się osłabiał i jednocześnie utrzymał się zmienność inflacji. “Na rynku trwa polowanie na okazje i widzimy dla odmiany zainteresowanie ze strony przemysłu.” – komentuje Wolfgang Wrzesniok- Rossbach z firmy Heraeus Holding GmbH. “To naturalna reakcja na wielki spadek, który widzieliśmy w ostatnich kilku dniach.”.